środa, 31 grudnia 2014

Pijanego Sylwestra!

Udanego i pijanego Sylwestra! Życzę wam, aby Nowy Rok przyniósł wam jeszcze więcej szczęścia i radości~Nika

środa, 24 grudnia 2014

Wesołych Świąt!

Chcę wam złożyć serdeczne życzenia, zdrowia, szczęścia, kupy prezentów pod choinką i przede wszystkim rodzinnej atmosfery w te święta. Wesołych świąt kochani! :* <3

wtorek, 23 grudnia 2014

Rozdział XI

Wczoraj Antonina zbombardowała nas informacją o swojej ciąży. Z początku wywołało to w nas wszystkich ogromne zaskoczenia, tata zachłysnął się winem i wypluł je na nowy obrus, mama nerwowo zacisnęła palce i podeszła do taty, w osłupieniu pociągnęła obrus i wywaliła wszystkie talerze. Tośka poleciała do kuchni po zmiotkę, wstając zahaczyła o garnek z sosem do spaghetti, Arek poszedł jej pomóc i zepchnął miski z galaretką, a te upadły i roztrzaskały się w drobny mak. Na koniec cała czwórka poszła do salonu i zaczęli wreszcie cieszyć się z wnuka. Wszystko dobrze się skończyło, no prawie. Ja oczywiście musiałam ogarnąć ten rozgardiasz, po tym ciężkim wysiłku (zrzuciłam z 5 kilo) padłam na łóżko. Dziś rano wstałam tak zmęczona, że czułam jakby moje powieki były zrobione z żelaza. Mam się jeszcze spotkać z Dominikiem, będę musiała nałożyć 2 tony pudru żeby zakryć te worki. Zwlokłam się na dół. Może chociaż śniadanie mi przygotowali.
Zjadłam szybko śniadanko i poszłam się ubrać. W mojej szafie jak zwykle panował rozgardiasz, więc znalezienie stroju troszkę mi zajęło. W końcu wybrałam to:
Chciałam się spodobać Dominikowi, to będzie nasza pierwsza prawdziwa randka. Bardzo się stresuje. Zresztą nie tylko ja. Tośka wybiera się dziś z Artim do restauracji, gdzie spotkają się z jego rodzicami. Im też sprzedadzą tego gorącego newsa. Chodziła tak podenerwowana, że ze strachu o moją przyszłą siostrzenice albo przyszłego siostrzeńca pomogłam jej wybrać coś eleganckiego. Po długiej naradzie wybrałyśmy prostą elegancką sukienkę i do tego nałożyłyśmy delikatny makijaż.
Tosia wyglądała zjawiskowo. O 15 wypchnęłam ich z domu i sama ruszyłam w stronę parku. Usiadłam na ławce i czekałam na Dominika. Pojawił się wreszcie na horyzoncie, był ubrany w koszulę w kratę i jeansy.
-Cześć piękna-objął mnie w pasie i cmoknął w policzek.
-Witaj przystojniaku, gdzie idziemy?
-To niespodzianka-Dominik kazał mi zamknąć oczy i prowadził mnie za rękę. Po dotarciu na miejsce moim oczom ukazał się ten wspaniały widok:-Tu jest pięknie. Jak znalazłeś to miejsce.
-Jak byłem mały, dziadek mnie tu zabierał i siedzieliśmy tu sobie razem. Po jego śmierci też często Przychodziłem żeby pomyśleć.
-Pewnie opowiadasz to wszystkim dziewczynom które tu przyprowadzasz.-Dominik odwrócił twarz w moją stronę i spojrzał na mnie tymi swoimi niebieskimi głębokimi oczami.
-Może nie uwierzysz, ale jesteś pierwszą dziewczyną, którą tu zabrałem i to nie tylko dlatego, że jestem tu tak krótko-w jego oczach zatańczyły wesołe iskierki
-Czyli przyprowadziłeś mnie tutaj żeby zobaczyć jak dziewczyny reagują na to urokliwe miejsce.
-Nie, przyprowadziłem cię tu, bo cię kocham-zawiał gwałtowny wiatr i rozwiał płatki z drzewa. Dominik wyglądał cudnie przy takiej scenerii.
-Ja też cię kocham-przytuliłam się do jego umięśnionej piersi.-dziękuje, że jesteś.

___________________________________________________________________________________
Na początku chciałam wam podziękować za 818 wyświetleń! Kocham was miśki <3 Z okazji świąt życzę wam Wesołych, rodzinnych świąt :* Jako prezent serwuje wam kolejny rozdział. Pozdrawiam~Nika

niedziela, 14 grudnia 2014

Rozdział X


Co niektórzy mogą myśleć, że jestem strasznie dziecinna, ale od zawsze miałam dobry kontakt z siostrą. Zdarzały się między nami spięcie, ale długo nie umiałyśmy się gniewać i wiem, że zawsze mogę na nią liczyć.
-Śpiąca królewno wstawaj! Idziemy na zakupy.
-Rodzice już poszli?
-Tak, a my też zaraz wychodzimy. Ubieraj się.
Ruszyłam zaspana do swojego pokoju, wzięłam z szafy szorty i bokserkę.
Zeszłam do kuchni, żeby zjeść coś na szybko, tam czekała na mnie Tośka.
-Co się tak patrzysz? Chyba muszę coś zjeść. Mogłaś mi śniadanko zrobić.
-I jeszcze czego, może cię ubrać leniuchu. Jedz szybko, pójdziemy po zakupach do kawiarni.
-A co chcesz sobie kupić?
-Nie wiem, kilka bluzek, szorty, jakiś komplecik. Wiesz ja tam w Warszawie nie kupuje sobie tak często ciuchów jak ty.
-Nie przesadzaj, ja tylko w wakacje chodzę tak po sklepach. A Arturowi nic nie kupisz? On tam usycha z tęsknoty, to niech po twoim powrocie coś dostanie.
-Masz rację przyda mu się kilka t-shirtów. Ty to masz głowę. Zjadłaś to chodź.
Ruszyłyśmy na obławę galerii. Weszłyśmy chyba to wszystkich sklepów, aż mnie nogi rozbolały. Na koniec usiadłyśmy w kawiarni i przy koktajlu opowiedziałam jej o Dominiku, Arku i o ponownym spotkaniu z Izą.
-Nie przejmuj się Izką, mogłaś powiedzieć mamie na pewno by zrozumiała.
-Tak, prosto ci mówić, ty sama nigdy byś jej o czymś takim nie powiedziała.
-I tu się mylisz, pamiętasz Aśkę? Mama też ją kiedyś na wakacje zaprosiła, ale ja jej wszystko wyjaśniłam i zrozumiała.
-Ach-prychnęłam-Ja nie jestem tobą.-zirytowałam się, to był ten moment kiedy Antonina bardzo mnie wkurzała, zawsze była taka przemądrzała i lubiła radzić innym, chociaż sama rzadko stosowała się do tych rad.
-Masz rację, za młoda jesteś żeby zrozumieć.
-Tak cztery lata różnicy, to pół wieku. Chodź już, bo zaczynasz mnie irytować. Chciałam spędzić trochę czasu, a ty mi tu takie kity wciskasz.
-Maluszku nie denerwuj się. Idziemy do domu, przygotujemy rodzicom kolację.
-Jak chcesz zrobić wykwintną kolację to musisz kupić produkty.
-No to skoro wpadłaś na ten genialny pomysł, to teraz idź kupić potrzebne rzeczy. Napiszę ci listę.
-Ale...
-Nie ma ale. Młodsza jesteś, to możesz pochodzić troszkę dłużej. Ja już jestem stara, nogi już nie te-Tośka poklepała się po swoich szczupłych i równo opalonych nogach.
-No niech ci będzie staruszko. Pisz tą listę.
Podejrzewam, że Tośka przeszła kurs szybkiego pisania, bo z 10 składników zapisała w 30 sekund (przyznaję się, z nudów zmierzyłam jej czas) co bardzo mnie zaskoczyło, kto normalny potrafi pisać tak szybko?
Ruszyłam do supermarketu, z długą listą i odhaczając sobie po kolei produkty, dobrnęłam do końca, a tym samym do kasy. Wyszłam obładowana i jedyne o czym marzyłam to ktoś do pomocy. Jakby wezwany mym telepatycznym SOS zjawił się Arek. Może to nie jego oczekiwałam, ale lepszy rydz niż nic.
-Cześć Zuza, mam do ciebie sprawę, ale najpierw pozwól, że ci pomogę.
-Dziękuje, no to mów o co chodzi.
-Chciałem cię przeprosić, za tą ostatnią akcję. Trochę wypiłem i mi odbiło, możemy znów być przyjaciółmi?
-Jasne, ja już ci wybaczyłam, ale obiecaj, że nie będziesz więcej się tak zachowywał.
-Słowo harcerza-przemilczałam to, że Arek nigdy nie był harcerzem i zawsze naśmiewał się z takich jak oni. Przez resztę drogi gadaliśmy o planach na wakacje.
-Jeszcze raz dziękuje za pomoc. Do zobaczenia.
-Polecam się na przyszłość-Arek skłonił się jak poddany przed królową-Do zobaczenia Zuziu.
-Wróciłam.
-Już myślałam, że cię UFO porwało. Chodź pomożesz mi przygotować zupę krem z brokułów, spaghetti carbonara i Galaretkę z truskawkami. Wszystko kupiłaś świeże?
-Tak, przecież ze 100 razy mi to powtórzyłaś i zapisałaś dużymi literami na kartce. Właściwie to dlaczego przygotowujesz taką kolację. Przecież nie dla rodziców.
-Rozgryzłaś mnie spryciulo. Arti przyjeżdża, specjalnie dla mnie wziął kilka dni urlopu, a ja chcę mu zrobić taką małą niespodziankę.
-Zazdroszczę wam tej miłości. Pamiętam jak byłam jeszcze w podstawówce, a on przychodził do ciebie tak wam wtedy zazdrościłam. Zdradzę ci coś jeszcze: skrycie podkochiwałam się w Artim.
-To dobrze, że on tego nie wiedział, bo był oczarowany moją uroczą siostrzyczką.
-Taa... Był oczarowany dzieckiem, którym byłam. Dobra koniec tych szczerych wyznań, idziemy robić kolację dla twojego wspaniałego chłopaka.
-Tak jest panie generale-Antosia śmiesznie zasalutowała.
Gotowałyśmy w milczeniu, ale to nie była niezręczna cisza, która często towarzyszy ludziom. Ja uwielbiałam nasze ciche spędzanie czasu, słyszało się tylko własny oddech co odprężało.
-Wiesz nie mówiłam jeszcze nic rodzicom, ale Artur mi się oświadczył.-Jej wyznanie lekko mnie zdziwiło, ale szybko się otrząsnęłam.
-Naprawdę? To wspaniale, zgodziłaś się? Chcę być świadkową.
-Jasne, że się zgodziłam.
-Jak super, pewnie powiecie to wspólnie przy kolacji.
-Jasne. Chętnie ogłosimy parę cennych informacji. Co tak stoisz, rób te zupę.
  Rodzice jak to rodzice spóźnili się, ale to dobrze, bo Tośka dostała jakiejś fobii i kazała mi się elegancko ubrać, 10 razy się przebierałam, bo jak mówiła mój strój stanowczo nie pasował do okazji (mamy inne pojęcie co do elegancji, ale to w końcu inne pokolenie), wreszcie Antonina łaskawie zezwoliła mi na założenia tego:
Rodzice zjawili się o 20.30. Arti rzecz jasna już był i siedział wraz z Tośką jak na szpilkach. Zaczęliśmy jeść, po skończeniu zupy, Tosia przeszła do rzeczy.
-Mamo, tato chcieliśmy wam coś powiedzieć, pobieramy się.-na krótką chwilę zapadła cisza.
-Och córeczko, to wspaniale. Tak się cieszę, że zdecydowaliście się na ślub (mama już od dawna ich na to namawiała).
-No Artur, okazałeś się prawdziwym mężczyzną.-tata wzniósł toast i zaczął sączyć wino.
-To jeszcze nie wszystko. Ja jestem w ciąży.


Strój Tośki na wieczór:


__________________________________________________________________________________
*Werble* oto rozdział X. Nie mogę uwierzyć, że napisałam ich już tyle rozdziałów. Zachęcam do czytania i komentowania~Nika

wtorek, 9 grudnia 2014

Rozdział IX

15 lipiec
Wróciliśmy do domu, ale nie mogę się położyć i odpocząć, bo przyjechała Tośka.
Antonina Piotrowska jest moją starszą siostrą. Poszła na prawo i chcę zostać sędzią, co bardzo podoba się tatusiowi. Jest geniuszem i rodzice zawsze stawiali mi ją za wzór. Ma przystojnego narzeczonego Artura.
-Hej maluszku, jak ty wyrosłaś.-czule mówiła mama.
-Och mamo, widziałaś mnie miesiąc temu.
-Cześć-rzuciłam się Tośce na szyję.
-Zuzanno zaraz mnie udusisz-wysapała Tosia.
-A gdzie Arti?
-Nie mógł przyjechać, bo szef obiecał mu dodatkową kasę za pracę przez te kilka dni.-moja siostra mimo, że ma 20 lat już studiuje i sama zarabia na siebie (rodzice jej trochę pomagają), wynajmuję z Arturem skromne dwupokojowe mieszkanko. Ona osobiście dorabia wypełniając pisma prawne i troszkę w cukierni, a on dorabia jako asystent jakiegoś profesora, prócz tego studiuje medycynę.
-Rozumiem odkłada na ślub. Pamiętaj, że jestem świadkową.-Może mam przewidzenia, ale zauważyłam drobne rumieńce na twarzy mojej siostry.
-Zapamiętam. A jak u ciebie w sprawach sercowych Zuziaczku?
-Jakiś przystojny chłopak ją odwiedzał w hotelu, a później dzwonił-krzyknęła mama z kuchni. Wyłapałam pytające spojrzenie Tośki.
-Później ci opowiem.-ucięłam temat.
Usiedliśmy do wspólnej kolacji i przez chwilę było tak jak wcześniej. Śmiechy i rozmowy przerwał dzwonek telefonu Tośki
-To Arti, piszę, że usycha z tęsknoty i kocha mnie.
-Och kochanie jak ty dobrze trafiłaś.
-Wiem mamuś.
Reszta kolacji minęła w przyjemnej atmosferze. Później zmęczona pożegnałam się z rodzicami i Tosią, i poszłam spać. Rano obudził mnie dzwonek telefonu, to Dominik napisał, że jednak wraca wcześniej i będziemy mogli się spotkać już jutro.
Odpisałam mu, że niestety nie mogę, bo przyjechała Antonina i chcę z nią spędzić trochę czasu.
  Wstałam i poszłam obudzić Tośkę. Zawsze tak robiłam, gdy byłam młodsza, szłam do jej pokoju i napadałam na jej łóżko, później razem leżałyśmy, a ona opowiadała mi różne bajki. Tak samo robiłam gdy się bałam albo było mi smutno.
-Uwaga lecę-krzyknęłam wskakując na łóżko.
-Zuza! Co ty wyprawiasz? Ja tu śpię!
-Ale ja z tobą tak długo nie rozmawiałam, opowiedz mi bajkę, proszę.
-Serio? Nie za stara jesteś?
-Ja zawsze będę dzieckiem, a ty moją starszą siostrzyczką. To opowiesz?
-Okey, właź tu-Tosia odsłoniła miejsce pod kołdrą.-Dawno, dawno temu, żyła pewna dziewczyna. Była bardzo ładna, ale nieśmiała...-czuły ton głosy Tośki znowu ukołysał mnie do snu.
  

Antonina Piotrowska lat 20. Siostra Zuzy.
___________________________________________________________________________________
Zapraszam na rozdział 9. Nie jest on wybitny, ale weny mi nie sprzyjała, mimo wszystko dodaje wam owoc moje pracy i zachęcam do czytania.~Nika
Czytasz=komentujesz=motywujesz

niedziela, 7 grudnia 2014

Happy!

Jestem strasznie szczęśliwa, mój  blog ma już 693 wyświetlenia! Dziękuje wam za to, jesteście najlepsi. Mam też stałych czytelników i bardzo im dziękuję za komentarze :* Mam teraz luz w szkole, więc rozdziały będą pojawiały się częściej. Jeżeli się uda, następnego rozdziału będziecie mogli spodziewać się jutro. Jeszcze raz dziękuję~Nika

piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział VIII

Punktualnie o 20 przeszedł Domin.
-O hej Domin. Miło, że wpadłeś.-Zachwycała się Alicja.
-Jest Zuza?-usłyszałam znajomy głos
- Jest, przebiera się.-daje sobie rękę uciąć, że po tym zdaniu mrugnęła do niego-Powiem ci w sekrecie, że specjalnie cię tu zaprosiłam żebyś pogadał z Zuzką, ja się zaraz zmyje pod byle pretekstem-moja kochana przyjaciółka myślała, że nic nie słyszę. Jak ja uwielbiam jej naiwność.
-Dzięki, jesteś wielka.
-No wiesz ostatnio schudłam-zachichotała Alicja.
Po minucie wyszłam z łazienki.
Alicja mówiła, żebym się przebrała, więc założyłam to:
-Wow, świetnie wyglądasz.-zachwycała się Alicja, a Dominik przytaknął jej. Widać było, że krępuje go troszkę ta sytuacja.
-Dziękuje.-siedziałam jak na szpilkach czekając aż moja przyjaciółka powie, że ma coś do załatwienia i wyjdzie
-Ojejku na śmierć zapomniałam.-o zaczyna się- Umówiłam się z Przemkiem na chat internetowy, bo on chcę mnie przeprosić. To ja pójdę do kawiarenki na dole, a wy tu sb posiedźcie.
-Ale Alicja...-niestety moja przyjaciółka już mnie nie słyszała, zniknęła za drzwiami. Wkurzyła mnie, najpierw aranżuje to spotkanie, a później się ulatnia. Znalazła się swatka! Już ja z nią porozmawiać jak wróci, wytłumaczę jej kilka spraw.
Zostałam z Dominikiem. Czułam się niezręcznie.
Na szczęście to Dominik zaczął temat.
-Zuza chcę cię jeszcze raz przeprosić, zachowałem się jak ostatni kretyn. Proszę wybacz mi.
-Mówiłam ci, że już się nie gniewam.
-Czyli umówisz się ze mną na spacer po plaży.
-No cóż nie mam planów na dzisiejszy wieczór, więc zaszczycę cię swym towarzystwem.
-Proszę madame.
Wyszliśmy z hotelu i jak zawsze musieliśmy wpaść na Ize.
-O hej. My się chyba nie znamy, Izka jestem.
-Dominik.
Iza jak to Iza zaczęła lepić się do Dominika. Czyli znów to samo. To chyba odpowiednia pora żeby opowiedzieć dlaczego się już nie przyjaźnimy.
Z Izą byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami od przedszkola, zawsze w jednej ławce, razem na przerwach. W gimnazjum też byłyśmy razem w klasie (wtedy poznałam Alicję i się zaprzyjaźniłyśmy) siedziałyśmy w ławce w trójkę: ja, Izka i Ala. Dziewczyny za sobą nie przepadały. Dobra przechodzę do sedna. W II klasie strasznie podobał mi się Michał (przystojniak z IIc), udało mi się z nim zaprzyjaźnić i zaczęliśmy chodzić. Wtedy wtrąciła się Iza, zaczęła kręcić się koło mnie i Michała, aż w końcu zobaczyłam Michała i moją przyjaciółkę całujących się pod jej domem i tak zakończyła się nasza przyjaźń. Izka chciała wyjaśnić, przepraszała, ale dla mnie to była niewybaczalna zdrada.Przestałyśmy razem siedzieć, a ja zaczęłam traktować ją jak powietrze.
-Masz dziś czas?-widziałam, że rozpoczyna swój "taniec godowy"
-Nie
-To może jutro.-nie dawała za wygraną
-Raczej nie.
-No to może pojutrze?
-Wybacz, ale każdy dzień mam zarezerwowany dla tej pięknej damy, a ty nie jesteś w moim typie. Zuzuś idziemy?
Zaimponował mi tym. Szliśmy razem wzdłóż plaży, Domin złapał mnie za rękę i przyciągnął w swoją stronę.
-Wiesz bardzo mi na tobie zależy, znam cię krótko, ale od naszego spotkania w pizzeri nie mogę przestać myśleć o tobie.-powiedział i żłożył na moich ustach delikatny pocałunek.-Kocham cię.
-Ja ciebie też-szepnęłam mu prosto do ucha.
Wróciliśmy przytuleni do hotelu.
Rozstaliśmy się dopiero po dotarciu pod mój pokój. Okazało się, że Dominik jutro wyjeżdża na Mazury i będziemy mogli spotkać się dopiero za tydzień.
-Coś ty taka uradowana? Jesteście razem?-zapytała Ala.
-Tak!-zaczęłyśmy skakać po łóżku z radości.
-Wiedziałam, że jest między wami chemia, widziałam jak na ciebie patrzy.
-Dziękuje kochana. Dziękuję, że udawałaś spotkanie na czacie z Przemkiem.
- Wiedziałaś? Chciałam ci pomóc. Może jesteś inteligentna, ale kochanie z chłopakami ci nie idzie.
-Och bez ciebie nie dałabym rady-zakpiłam.
Usnęłyśmy zadowolone z dzisiejszego dnia.

czwartek, 4 grudnia 2014

Hello!

Hejka!
Wiem, że ostatnio nie wchodziłam, ale miałam problem z netem. W nagrodę, każdy kto napiszę w komie chcę, dostanie dedykację przy X rozdziale. Komentujcie! :D Dzisiaj pojawi się kolejny rozdział. Pozdrowionka~Nika