środa, 28 stycznia 2015

Zawieszam bloga.

Jak głosi tytuł posta zawieszam bloga. Nie mam teraz czasu i weny na pisanie, niedługo będę miała ferie, wtedy wszystko nadrobię. Teraz i tak jest mało wyświetleń, mam nadzieję, że z powodu szkoły. Do zobaczenia za dwa tygodnie (może troszkę dłużej)~Nika

niedziela, 18 stycznia 2015

Rodział XIII

20.07
Już za kilka godzin wyjeżdżam z Alicją do Włoch. Trwają gorące przygotowania, biegam po całym domu zderzając się co chwila z mamą. Po dokładnym sprawdzeniu czy wszystko spakowałam, poszłam do parku żeby pożegnać się z Dominikiem.
-Cześć Zuza.
-Cześć.-Domin objął mnie w pasie i wolnym krokiem ruszyliśmy przed siebie.
-Na długo jedziecie?
-Na 10 dni, nie przejmuj się będę pisała do ciebie codziennie, a co dwa dni wykonam telefon.
-No ja myślę.
-Nie oglądaj się tu za dziewczynami.
-No postaram się.-Zaśmiał się i spojrzał na mnie czulę.-Ty odganiaj wszystkich adoratorów od siebie.
-A ty gdzieś wyjeżdżasz?
-Umówiłem się z kumplami, że pojedziemy pod namioty.
-Czyli nie będziesz za mną tęsknił-zrobiłam smutne oczka.
-Właśnie jadę po to żeby nie szaleć tak bardzo z tęsknoty za tobą-cmoknął mnie w czubek głowy-przez chwilę szliśmy w milczeniu, a ja patrzyłam na profil Dominika, wyglądał tak pięknie w promieniach słońca, że po prostu nie mogłam się nie uśmiechnąć.
-Ubrudziłem się?
-Nie.
-To dlaczego tam na mnie patrzysz?
-Bo cię kocham.
-Ja ciebie też kochanie. Odprowadzę cię do domu.-Ruszyliśmy w stronę domu, trzymając się za ręcę.
-Pisz codziennie.
-Oczywiście. Pa
-Pa Zuzuś.
Weszłam do domu i szybko wzięłam walizke.
-Mamuś, chodź musismy jeszcze podjechać po Alicję.
-Już idę-mama zeszła na dół i szybko zgarnęła kluczyki.-Wzięłaś wszystko? Dowód, pieniądze, paszport?
-Tak mamuś, mówiłam ci już chyba ze sto razy.
-Jesteś pewna?
-Tak. Gdzie tata? Chcę się z nim pożegnać.-jak na zawołanie z gabinetu wyszedł tata.
-Pilnuj się tam córeńko, uważaj na siebie. Kocham cię.
-Ja was też. No co macie takie miny, wyjeżdżam tylko na 10 dni, a nie na całe życie. No już uśmiechnąć się i proszę trochę odpocząć. Chodź mamo, Alicja już na pewno czeka.-tak jak się spodziewałam, Ala stała przed drzwiami, gotowa do odjazdu.
-Dzień dobry. Cześć kochana, też się nie możesz doczekać?
-Już chciałbym być na miejscu-mama dowiozła nas na lotnisko, a tam zjawił się jeszcze Przemek z Dominikiem.
-Co wy tu robicie?
-Musieliśmy się z wami pożegnać. Uważaj na siebie kochanie.
-Będę. Musimy już iść do samolotu, kocham cię.
-Ja ciebie też.





___________________________________________________________________________________
Miałam ostatnio tu mały zastój, nie dodałam nic przez dwa tygodnie, więc nadrabiam zaległości. Znacie jakieś ciekawe blogi? Napiszcie w komentarzu linki, chętnie poczytam coś ciekawego. Jeszcze jedna pytanie, znacie jakieś dobre szabloniarnie? Piszcie linki w komentarzu~Nika


sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział XII

Tośka dzisiaj wyjechała, ale zapowiedziała, że wróci za 2 tygodnie. Wybiera się teraz z Artim do Francji, chcą pozwiedzać zanim urodzi im się mała Maja albo mały Maciuś. Mam jeszcze tydzień do wyjazdu. Każdy wolny dzień spędzam z Dominikiem, on jest naprawdę wspaniały, są między nami drobne zgrzyty, ale to głównie przez Arka. Wczoraj na przykład umówiłam się z Dominikiem w naszej kawiarence. Ja jak zawsze przyszłam półgodziny przed czasem i dosiadł się do mnie Arek. Wesoło gawędziliśmy, ale kiedy się żegnaliśmy on mocno mnie przytulił i pocałował... W policzek rzecz jasna, ale to wystarczyło Dominowi żeby się zdenerwować. Przez godzinę mu tłumaczyłam, że to tylko mój kolega. No i zrobiło mu się głupio, w ramach przeprosin zaprosił mnie na kolację u sb w domu. Nie stroiłam się za bardzo. Ubrałam się w zwiewną sukienkę i baleriny.
Dominik mieszkał w domu na przedmieściach. Tak jak się spodziewałam jego rodziców nie było w domu.
-Hej zapraszam do środka.
-Jesteśmy sami?
-Tak, mama w pracy, a tata na spotkaniu z fanami. Chodź do kuchni, mam dla ciebie niespodziankę.
W kuchni czekał na mnie pięknie udekorowany stół, bukiet kwiatów i piękny srebrny naszyjnik z serduszkiem.
-Ojej to jest piękne. Dziękuje, ale wiesz, że nie musiałeś.
-Dla ciebie wszystko. Jeszcze raz przepraszam za mój wybuch zazdrości. Po prostu wiem, że ten Arek coś do ciebie czuję i nie mogę na to patrzeć jak on cię bezczelnie obejmuję.-zarzuciłam mu ręce na szyję i wyszeptałam do ucha:
-Tylko, że ja kocham tylko ciebie i nie obchodzi mnie żaden Arek.-Domin przytulił mnie do siebie i pocałował.
-Siadaj mam dla ciebie moje popisowe danie.
-Wodę na herbatę?
-Śmieszne, ale nie, to skromne, ale smaczne spaghetti.-Podał mi jak to nazwał popisowe danie
-Jest wyśmienite. Nie wiedziałam, że umiesz gotować. Musisz mnie tego nauczyć.
-Chętnie pokażę ci jak to się robi.
-Okey, zgłoszę się niedługo na prywatną lekcję.
Spędziłam z nim cudowny dzień i od razu zapomnieliśmy o wczorajszym incydencie. Moich rodziców jeszcze nie było w domu, co troszkę zepsuło mi humor. Wiem, że dzięki ich ciężkiej pracy mamy ten dom i te wszystkie rzeczy, ale czasami wolałabym wrócić do mojego starego, małego pokoiku kiedy rodzice wracali przed 18 i zawsze ze mną siedzieli. Zuza dość tego! Przestań narzekać. Zrobię rodzicom kolację żeby było im milej jak wrócą. Przygotowałam spaghetti według przepisu Dominika. Mama wróciła o 20.00, więc podałam jej parujący talerz ze spaghetti. Moja rodzicielka skomplementowała danie i zaczęła wychwalać Dominika pod niebiosa za to, że zachęcił mnie do gotowania.
-Kochanie koniecznie musisz zaprosić do nas tego uroczego chłopca.
-Tak żeby was spotkał?
-No oczywiście, przecież nie będziecie sami siedzieć-mama jest bardzo przewrażliwiona na punkcie siedzenia samotnie z chłopakiem.
-No to on będzie musiał przyjść po północy. A właściwie dlaczego jesteś tak wcześnie?-mama wyprostowała się jak struna.
-Wiesz córeczko ostatnio mamy dużo kontroli i zabiegi są zredukowane do minimum.
-Czy to znaczy, że cię zwolnią?
-Nie Zuzuś. Po prostu ostatnio jeden lekarz miał wypadek przy pracy i wszystko sprawdzają. To przejściowe, ale nie masz się czym martwić.
-Daj talerz, pozmywam.
-Nie rób sobie kłopotu, ja to zrobię, a ty idź odpocząć.
-Mamuś, to ty jesteś zmęczona, ja siedziałam cały dzień leniąc się  w domu. Idź się połóż, a ja tu posprzątam.-mama po długich namowach dała się przekonać i poszła na górę.
Ze zmywaniem uwinęłam się w 10 minut, nie wiedziałam czym wypełnić ten wolny czas. Nie wiedzieć czemu zrobiło mi się strasznie ciężko na sercu. Zadzwoniłam do Tosi.
-Halo?
-Cześć Tosiu.
-Zuza coś się stało?-no tak wszystkowiedząca Tośka zawsze wiedziała, kiedy jest coś nie tak.-Zuzanno, mów natychmiast co się stało.
-Nic, po prostu zrobiło mi się smutno i chciałam sobie pogadać.
-Zuzka wiesz, że zawsze chętnie cię wysłucham, ale teraz nie mam czasu.
-Rozumiem, twój głos i tak mi pomógł. Kocham cię Antonino.
-Ja ciebie też Zuzanno.-wcisnęłam czerwoną słuchawkę i ułożyłam się wygodnie na kanapie. Wrażenia całego dnia, same ukołysały mnie do snu.
__________________________________________________________________________________
Z małym opóźnieniem dodaje następny rozdział :) Czytajcie, oceniajcie, komentujcie :**~Nika