sobota, 29 listopada 2014

Rozdział VII

Do hotelu dojechaliśmy w milczeniu. Nie mam zamiaru odzywać się do rodziców.
Po rozpakowaniu bagaży, poszłyśmy z Alicją na basen. Niestety spotkałyśmy tam Izabele.
-O cześć Zuzu.
-Nie mów tak do mnie. Tak mogą mówić tylko przyjaciele.
-To my się nie pogodziłyśmy?
-Kochanieńka jeśli myślałaś, że przekonując do siebie moją matkę i wpychając się na wyjazd wraz z rodzicami, pogodzę się z tobą to byłaś w błędzie. Nie traktuje cię jak przyjaciółki. Jesteś dla mnie nikim, a teraz wybacz, chcę spędzić czas z moją przyjaciółką.-pociągnęłam Alicję za rękę i wyminęłyśmy Izke.
Za to co zrobiłam Izie dostałam burę od mamy.
-Jak ty się zachowałaś?! To twoja przyjaciółka
-Nie mamo! Jak chcesz wiedzieć, to nie przyjaźnie się z nią od gimnazjum! I wcale nie zaprosiłabym jej na ten wyjazd, bo jej nie lubię. Nie żałuję, że tak ją potraktowałam, gdybym mogła to zrobiłabym to jeszcze raz. Możemy już skończyć tę rozmowę?
-Tak, możesz już iść do Alicji-powiedziała mama lodowatym głosem.
Poszłam do pokoju, a w między czasie zadzwoniła do mnie Tośka, moja starsza siostra.
-No cześć Zuzanno.
-Witaj Antonino, po co dzwonisz?
 -Chciałam zapytać co tam u was? Kiedy wracacie?
-Za trzy dni. W piątek, a co wpadniesz do nas?
-Mam zamiar, tylko nie mów mamie, chcę jej zrobić niespodziankę.
-Jasne, to do zobaczenia siostrzyczko.
-Pa maluszku.
Weszłam do naszego pokoju
-Cześć, jak rozmowa z mamą?
-Wyjaśniłam jej, że bardzo, ale to bardzo nie lubię Izy, a co ty porabiałaś?
-Czekałam na ciebie i odświeżyłam się.
-Gadałaś dziś z Przemkiem?
-Nie, troszkę się pokłóciliśmy.
-O co?
-No, bo jak chciałam wyjechać z tobą, to musiałam odwołać spotkania z nim.
-I co?
-No i on z początku powiedział, że nie ma sprawy, a później zapytał dlaczego. No to ja mu powiedziałam o co chodzi, a on na to, żebym nie kłamała i jak chciałam wyjechać z chłopakiem to mogłam nie zakrywać się tobą.
-I...
-I ja się zdenerwowałam i powiedziałam żeby nie zachowywał się jakby wszystko wiedział i w ogóle.
-Doskonale cię rozumiem. Z Dominikiem było to samo, tylko, że on nie uwierzył, że idę z mamą na zakupy. Zrobimy tak, ja zadzwonię do Przemka i zapytam czy ma numer do Adriana, bo muszę się z nim skontaktować i coś mu o tobie napomknę. Zobaczysz zrobi mu się głupio i będzie cię przepraszał. Już to robię.
-Halo? Przemek?
-O co chodzi?
-Masz może numer do Adriana, bo muszę się z nim skontaktować.
-Jasne, a tak zapytam co u ciebie?
-A nic ciekawego, jestem nad morzem z Alicją i rodzicami, a u ciebie jak?
-Z Alicją?-zignorował moje pytanie.
-No tak, umówiłyśmy się strasznie późno, no to prześlesz mi numer?
-Ta... Jasne.
Po minucie odezwał się telefon Ali.
-To Przemek, przeprasza mnie.
-A nie mówiłam. Wybaczysz mu?
-Nie tak od razu. Dalej jestem wściekła.
-Chodź pójdziemy na spacer.
-Chętnie.
Przemek wysłał Alicji jeszcze 5 sms-ów z przeprosinami, ale moja przyjaciółka była nieugięta. Szłyśmy plażom, aż wpadłyśmy na Dominika.
-O cześć Zuza.
-Cześć-mruknęłam.
-Zuzka, kto to?-wymieniłam spojrzenie z Alą
-To jest Dominik. Dominik poznaj Alicję.
-Miło mi-Dominik przyjaźnie wyciągnął dłoń do Alicji.
-Mnie też miło. Zuza wiele mi o tobie mówiła.
-Mam nadzieję, że nie tylko złe rzeczy.-Dominik i Ala od razu złapali wspólny kontakt, ja wciąż nie umiałam spojrzeć na niego bez złości. Tak wciąż jestem wściekła, że potraktował mnie jak pierwszą lepszą. Okazało się, że Domin (tak go nazwała Ala) ma pokój w tym samym hotelu co my.
-No to wspaniały zbieg okoliczności. Wpadnij dzisiaj do nas-zmroziłam ją wzrokiem.
-Wiesz to chyba nie najlepszy pomysł.
-Przyjdź, będziemy czekać z Zuzą.
-No to wpadnę.-Dominik odszedł w stronę hotelu, a Alicja wpatrzona we mnie, stała z triumfalną miną.

czwartek, 27 listopada 2014

Brak zapału

Jak głosi tytuł posta, straciłam początkowy zapał do prowadzenia tego bloga, mam teraz sporo nauki i nie mogę już tak często dodawać rozdziałów. Poza tym zauważyłam spadek aktywności z waszej strony, co jeszcze bardziej mnie przygasiło. Mimo wszystko dziękuję za te 565 wejść, jeśli jeszcze ktoś to czyta, rozdział pojawi się jutro, najpóźniej w sobotę. Dziękuję za uwagę :D ~Nika

sobota, 22 listopada 2014

Rozdział VI

Po obiedzie zabrałyśmy się za ciasteczka. Miałyśmy ubaw, całe ubrudzone mąką, rozbijałyśmy jajka i wstawiłyśmy ciasto do piekarnika. Poszłam wziąć prysznic, gdy wyszłam w samym ręczniku do pokoju zauważyłam wiadomość w telefonie. To Dominik napisał:
Cześć, jest mi naprawdę głupio, że ci nie uwierzyłem. Bardzo cię przepraszam. Może chcesz się jutro spotkać i pogadać.
Dalej byłam na niego wściekła i chciałam żeby trochę się o mnie postarał:
Nie mam ochoty się spotkać. Tobie było głupio, że mi nie uwierzyłeś, a mnie przykro, bo oceniłeś mnie z góry. Mimo wszystko przeprosiny przyjmuję.
Dominik nie odpisał, a ja nie miałam zamiaru się odzywać. Zeszłam do mamuni i razem obejrzałyśmy łzawą komedię romantyczną, a później gadałyśmy do późna, aż tatko wrócił do domu.
-Cześć dziewczyny. Jeszcze nie śpicie?
-Czekamy na ciebie. Dostałeś urlop?
-Tak, ale tylko 4 dni. Macie jakieś plany?
-Tak, postanowiłyśmy, że pojedziemy nad morze.
-Wspaniale, wyjedziemy jutro rano. Zarezerwuje miejsca w hotelu.-tata usiadł do laptopa, a ja z mamą poszłyśmy pakować rzeczy. W międzyczasie dostałam smsa od Ali:
Hej, co robisz? Jutro rodzice wyjeżdżają na delegację. Spotkamy się?
Odpisałam:
Nie mogę, bo wyjeżdżamy nad morze... Wpadłam właśnie na pewien pomysł. Może pojedziesz z nami? Zapytam mamy. Zgodziła się, a jak twoja?
Odpowiedz przyszła po sekundzie:
Zgodziła się!!! To ja lecę się pakować.
Tak się cieszyłam, że spędzę czas z Alicją. Usłyszałam dzwonek do drzwi, więc szybko zbiegłam otworzyć. W drzwiach stała Izka. Moja dawna przyjaciółka, ale o niej szczegółowo opowiem później.
-Izka? Co się stało?-nie udało mi się ukryć zdziwienia.
-Widzę, że cieszy cię mój widok. Rodzice chcieli was zaprosić na małą imprezkę u nas. Co wy na to?
-A kiedy?
-Jutro.
-To niestety musimy odmówić, bo wyjeżdżamy.
-A gdzie?
-Na razie tylko nad morze.
-Ach pamiętam, ta wasza tradycja. Kiedyś jeździłyśmy razem-posmutniała Iza.
-No, ale wiesz wszystko się zmienia. Teraz jadę z Alką. Nie obraź się, ale muszę iść się pakować.-Już miałam zamykać drzwi, kiedy pojawiła się moja wspaniała mamusia.
-Oo Izunia, dawno cię u nas nie było. Może wejdziesz
-Chętnie.
   Usiadłyśmy przy jednym stole, mama zrobiła herbatę i zaczęła gawędzić z Izą.
-A czemu już do nas nie przychodzisz?-Zapadło nie zręczne milczenia. Mama nie wiedziała co zaszło między mną a Izką, nie chciałam jej mówić, bo od razu zaczęła by się martwić.
-Iza miała dużo nauki, wiesz mamuś ona jest taka zdolna. Rzekłabym wszechstronnie uzdolniona, nie miała czasu i tyle. Prawda?
-Tak, ale Zuza też się ostro uczyła, przegoniła mnie we wszystkich konkursach.
-Jak dobrze, że macie siebie i swoją przyjaźń.
-Ooo już późno, a ty mówiłaś, że ci się spieszy.
-No tak. Ja już pójdę. Do widzenia.
-Zuzu odprowadź Izunie.
Odeszłam z 'Izunią' w stronę drzwi..
-Pa. Miło było znów z tobą pogadać.-wyciągnęła ręce jakby chciała mnie uściskać
-Nie gadałaś ze mną tylko z moją mamą. Między nami nic się nie zmieniło. Narka.-Iza po naszym spotkaniu chyba zbyt dużo sobie wyobraziła. Jak myślała, że po jednej rozmowie znowu będziemy się przyjaźnić to się bardzo myliła.
Rano musiałam wstać o 4, bo pociąg był o 5.30. O 4.30 przybyła Alka, ubrana była w to:
-Cześć Kochana. Spakowana?
-No cześć Zuzuś. No jasne, pół szafy wzięłam.
-Ja też musiałam upychać, mama siedziała na walizce.
-U mnie Anula użyczyła tyłka.-Dla wyjaśnienia Anula (Ania) jest młodszą siostrą Alicji. Ania ma 10 lat.
-Anula gdzieś wyjeżdża?
-Tak, jedzie za tydzień do babci na Mazury, a później do Hiszpanii. Pamiętasz o naszym wyjeździe do Włoch? Możesz jechać?
-Tak, mama specjalnie poszła wczoraj ze mną po zakupy, może jeszcze ją naciągnę na więcej.
-Ha wiem co kombinujesz, wpadłam na to samo. Pokaże ci co już sobie kupiłam.
-Uuu ja też ci pokaże.
-Jesteście gotowe dziewczynki?
-Jasne.
-Chcecie to idźcie już do samochodu.
Poszłyśmy do auta i rozsiadłyśmy się wygodnie.
Po chwili zobaczyłam, że Iza wychodzi razem ze swoimi rodzicami i zmierzają w kierunku naszego domu. Po pięciu minutach wyszła mama, a za nią tata z bagażami.
-Mamuś co tu robi Iza i jej rodzice?
-Jadą z nami.
-Chodzi ci, że też jadą nad morze, ale będę w innym hotelu tak?
-Nie kochanie, będą w tym samym hotelu.
-Mamo czy ty nie rozumiesz, że nie lubię Izy i nie chcę z nią spędzać czasu.
-Och nie przesadzaj Zuza.-mama bardzo mnie zdenerwowała i już do końca podróży nie miałam zamiaru z nią rozmawiać.


Mój strój na wyjazd:

__________________________________________________________________________________
Przekazuję wam świeżutki rozdział i czekam na wasze cenne opinie i komentarze. ~Nika

sobota, 15 listopada 2014

Rozdział V

Zapraszam to czytania, świeżo napisanego rozdziału. Wiem, że jest troszkę krótki, ale nie miałam weny. Nie przedłużając, czytajcie i pamiętajcie!
Czytasz=komentujesz=motywujesz
_________________________________________________________________________________
Jakimś cudem obudziłam się na kanapie w salonie, ledwo otworzyłam zaspane powieki zauważyłam mamę.
-Mama? Co ty tu robisz?
-Dostałam urlop całe 7 dni.
-Naprawdę?-prawie spadłam z kanapy, Rzadko się zdarza żeby mama była o tej godzinie w domu.
-Tak kochanie. Jak tata dostanie wolne to gdzieś wyjedziemy.
-Wspaniale-przeprosiłam mamę i poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic (Dorcia już mnie umyła... językiem)
Zeszłam na dół, a tam czekało na mnie śniadanko. Jak wspaniale, tak rzadko ktoś mi robi taką maleńką przyjemność, że zapomniałam jak to jest. Kiedyś zawsze jadaliśmy wspólnie, ale rodzice zaczęli być coraz lepsi w swoim fachu i wyszło jak wyszło.
-Mmm, co przygotowałaś?
-Tu masz jogurt z owocami, a jak będziesz jeszcze chciała to zrobiłam kanapki.
-Mmm pycha.
-Kochanie masz dzisiaj czas? Może poszłybyśmy na zakupy, upiekłybyśmy ciasteczka tak jak dawniej.-mama złapała mnie za rękę i przykryła swoją.-Wiem, że spędzam z tb mało czasu i chciałabym to nadrobić, więc to ty na to?
-Jasne mamuś, chętnie spędzę z tobą cały dzisiejszy dzień.
-A nie miałaś na dziś planów?
-Miałam takie drobne spotkanko, ale da się je przełożyć.
-Na pewno?
-Mamuś, ty jesteś ważniejsza od jakiegoś tam spotkania.-Zjadłam i podziękowałam za śniadanie. Poszłam do pokoju i wysłałam sms do Dominika:
Cześć, niestety nie mogę się dziś z tobą spotkać. Może innym razem. Przepraszam Zuza.
Po minucie dostałam odpowiedź:
Spoko, a co ci wypadło? Jeśli można wiedzieć.
Miałam wymyślić jakieś drobne kłamstewko, ale postanowiłam być szczera:
Moja mama dużo pracuję, a dziś wzięła sobie wolne i chcę z nią spędzić trochę czasu.
Odpowiedź przyszła dopiero po 10 minutach:
Wiesz myślałam, że jesteś inna. Jak chciałaś mnie zbyć to trzeba było powiedzieć wprost albo wymyślić lepsze kłamstwo.
Troszkę się zdenerwowałam. Jak on śmiał mnie oceniać i mówić że kłamię, nawet mnie nie zna!
Nie zachowuj się jakbyś znał mnie całe życie! Powiedziałam ci prawdę, ale skoro twierdzisz, że kłamie to lepiej, że nie doszło do naszego spotkania.


Wzburzona zaczęłam przekopywać szafę i w końcu wybrałam to:
Po szybkiej wizycie w toalecie, zeszłam na dól do mamy.
-Idziemy?
-Jasne, najpierw pójdziemy na małe zakupy, a później wstąpimy do supermarketu po produkty na muffiny.
Jadą samochodem krzyczałyśmy w niebo głosy, śpiewając przeboje z młodości mamy. Zawsze tak robiłyśmy, taka mała tradycja.
Jak zwykle świetnie bawiłam się mamą na zakupach, weszłyśmy do croppa i paru innych sklepów. Na końcu naszego małego, zakupowego szaleństwa, obładowane ciężkimi torbami weszłyśmy do supermarketu. W środku spotkałyśmy Dominika, sądząc po jego minie było mu strasznie głupio, że rano mi nie uwierzył, patrzył na mnie błagalnym, przepraszającym wzrokiem. Ja nie zwróciłam na niego najmniejszej uwagi.

piątek, 14 listopada 2014

Sorry!

Na początek chcę przeprosić za moją nieobecność. Miałam problem z dostępem do internetu i nie mogłam dodać kolejnych rozdziałów. Teraz konkretna informacja: Jutro pojawi się nowy rozdział. Jeszcze raz przepraszam~Nika

sobota, 8 listopada 2014

Rozdział IV

Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam... zobaczyłam Arka.
-Widzę, że jesteś sama, więc może wyjaśnimy sobie sytuacje z dzisiaj.
-Ja nie czuję, potrzeby wyjaśniania ci czegokolwiek.
-Wiem, że zrobiłaś to żeby dowiedzieć się czy naprawdę mi na tobie zależy.
-Nie, nie, nie! Źle odczytujesz sygnały, nie obchodzi mnie co do mnie czujesz. Nie podobasz mi się i raczej nigdy nie spodobasz. Niech to do ciebie dotrze! Poszłam do tej kawiarni, bo myślałam, że chociaż tam cię nie spotkam.-zagwizdałam na Dorke i gwałtownie wstałam z ławki.
-Poczekaj, porozmawiajmy jeszcze.
-Ja już powiedziałam wszystko, a teraz żegnaj.-Odeszłam, wręcz odbiegłam, bo bałam się trochę, że on zacznie mnie gonić i jak najszybciej chciałam zwiększyć odległość między nami. Do domu wbiegłam tak szybko, że omal nie wyważyłam drzwi. Szybko je zamknęłam jakby ze strachu, że Arek tu wpadnie i coś mi zrobi. Tak wiem, to podchodzi pod jakąś paranoję, ale o słyszę pukanie do drzwi, dobrze, że je zamknęłam. Podeszłam na palcach do drzwi. Ha wcale nie zwariowałam! Pod drzwiami stał Arek i delikatnie mówiąc natarczywie w nie stukał.
-Wiem, że tam jesteś! Gdzie byś uciekła. Otwórz!chciałam
Oddaliłam się po cichutku od drzwi i poleciałam na górę do swojego pokoju. Nie dawać znaku, że jestem, bo to by go tylko rozsierdziło, a i tak walił jak jakiś opętaniec. Poszłam do łazienki (tylko tam nie było okien) wzięłam laptop i postanowiłam obejrzeć film. Na szczęście moja sunia padła wykończona spacerem i drzemała koło moich nóg. Po pół godzinie Arek dał sobie spokój i przestał demolować swoimi pięściami moje drzwi. Wyłączyłam komputer i zeszłam na dół, bo trochę zgłodniałam, zapaliłam światło i Arek znowu zaczął walić w moje drzwi, wkurzyłam się i otworzyłam mu drzwi.
-Przestaniesz się dobijać albo dzwonię na policję i oni cię uspokoją!
-Masz ze mną porozmawiać.
-Nie będziesz mi rozkazywał! Zmywasz się stąd albo zadzwonię gdzie trzeba! Wypad! Już!
-Jak sobie życzysz.
-Masz tu więcej nie wracać!
Zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem. Tak się zdenerwowałam, że odechciało mi się jeść, napiłam się tylko soku pomarańczowego. Nie minęło pięć minut, a znowu ktoś zaczął pukać do drzwi. Nerwowo szarpnęłam klamkę.
-Czego znowu chcesz?!-zobaczyłam zdziwioną minę Dominika.-Ojej przepraszam, myślałam, że to ktoś inny.
-Nie ma sprawy, chciałem wiedzieć czy nasze spotkanie jest aktualne.
-Jasne.
-To do zobaczenia, ja już pójdę.
-Do zobaczenia. Nie mogę się doczekać-powiedziałam już troszkę ciszej.
Zamknęłam drzwi i poszłam się wykąpać. Nalałam dużo wody i dodałam żelu. Weszłam do ciepłej wody i zatraciłam się w tej krótkiej przyjemności. Po dokładnym wymoczeniu ciała, aż do odmoczonych palców, założyłam moją piżamę:   



wtorek, 4 listopada 2014

Hello :)

Witam wszystkich czytelników mojego bloga! Nie wchodziłam tu przez dwa dni, a teraz patrzę i 240 wyświetleń, komentarze dodane przy III rozdziale. Jestem zachwycona, waszą aktywnością :* IV rozdział najprawdopodobniej pojawi się w piątek, bo teraz nie mam zbytnio czasu, dużo nauki, testy prawie codziennie :) Ale dzięki wam mam zawsze dobry humor. Pozdrowionka~Nika

niedziela, 2 listopada 2014

Rozdział III

Gdy obudziłam się rano, rodziców już nie było. Była 10 więc szybko się ubrałam i poszłam na zakupy. Weszłam do croppa, housa, reserveda, orsaya, deischmana, a na końcu do empika. Chciałam kupić sobie Gwiazd naszych wina i kilka innych książek. Przy półce z kryminałami wpadłam na Dominika.
-O hej. Zuza tak?
-Cześć, tak. Co ty tu robisz?
-Kupuje książki.
-No tak, głupie pytanie.
-Może chcesz iść na lody?
-Chętnie.
Poszliśmy do najbliższej kawiarni, co nie było dobrym rozwiązaniem, bo siedział tam Arek z kumplami. Tak jak się spodziewałam Arek nie mógł znieść mojego widoku z innym chłopakiem.
-No proszę, ja nie byłem odpowiedni na spotkanie, ale ten laluś to co innego.
-O co ci chodzi? Mam prawo spotykać się z ludźmi.
-Jakiś problem-wtrącił się Dominik.
-Nie, to po prostu zazdrosny i nieopanowany baran. Może stąd pójdziemy?
-Jasne.
Wstałam i wyszłam z Dominikiem z kawiarni w której nie dało się wytrzymać.
-Przepraszam cię za niego.
-No jest zazdrosny, ja też bym był.
Poszliśmy na spacer, na którym dowiedziałam się, że Dominik chcę iść na biochem, że jego tata to słynny Grzegorz Gruszyński chętnie czytałam jego książki.
-A ty się tu uczyłeś?
-Tak, ale dopiero od 2 gimnazjum.
-A gdzie wcześniej mieszkałeś?
-We Włoszech, ale tylko dwa miesiące.
-Często się przeprowadzasz?
-Tak, wiesz ojciec ma propozycje od różnych wydawnictw, więc często wyjeżdżamy, ale liceum mam skończyć w jednym miejscu.
-Super. Tutaj mieszkam.-Naszym oczom ukazał się mój domek.

-Miło się rozmawiało. Nie chcę być nachalny, ale dałabyś mi swój numer.
-Jasne, daj komórkę to zapisze, ty zapisz swój.-podałam mu telefon.
-Dzięki, pa.
-Pa.
Weszłam rozanielona do domu. Strasznie się ucieszyłam, że go spotkałam. Nie mogłam przestać myśleć o nim odkąd go zobaczyłam, a teraz mam jego numer. Bez wariactw Zuza. Ogarnij się!
Usiadłam na sofie i nie wiedziałam co robić, moja komórka nagle zawibrowała. To Arek napisał:
Co to był za goguś? Ze mną to nie masz czasu wyjść, ale z jakimś pajacem owszem. Chciałaś zrobić mi na złość? To udało się. Wyjaśnisz mi to?
Wzburzona odpisałam temu idiocie:
Nie będę ci nic wyjaśniać, bo nie jesteś nikim bliskim żebym ci się tłumaczyła. Masz chyba za wysokie mniemanie o sb, bo mam ciekawsze zajęcia niż robienie ci na złość. Nie miałam czasu, bo nie chciałam go mieć. Daj mi spokój. Nara.
Po minucie mój telefon znów dał o sb znać. Już miałam ochotę rzucić nim o ścianę, ale na wyświetlaczu ukazało się imię Dominik:
Cześć, nie chcę wyjść na wariata, ale nie mogę przestać o tobie myśleć. Chciałbym się spotkać. Masz może jutro czas, na spacer albo cokolwiek innego?
Odpisałam
Chętnie z tobą gdzieś wyjdę. Może o 12 w parku?
Po sekundzie przyszła odp
Okey, do zobaczenia.
Zadzwoniłam do Ali.
-Cześć Zuzu, co tam u ciebie?
-wspaniale, a u cb?
-Też cudownie, ale muszę ci o tym opowiedzieć osobiście. Spotkamy się?
-Jasne, ja też ci coś opowiem. To może wpadniesz teraz do mnie, jestem sama w domu.
-Spoko, będę za 10 min.
Siedziałam jak na szpilkach, gdy tylko usłyszałam dzwonek do drzwi wyleciałam z salonu jak torpeda.
-Cześć, wchódź.
-Muszę ci podziękować.
-Za co?
-Za to, że zgodziłaś się udawać tą randkę. Jak wyszłam z nim, powiedział mi, że cieszy z  naszego spotkania i chcę zaprosić mnie na randkę.-Iiiip zapiszczałyśmy z radości.
-A co ty chciałaś mi powiedzieć?
-Jak wyszłaś z Przemkiem, chciałam pozbyć się Arka, więc powiedziałam, że muszę iść do Klaudi, ale najpierw do toalety i jak wychodziłam to wpadłam na takiego Dominika. No i dzisiaj poszłam na zakupy, i znowu na niego wpadłam. Jesteśmy na jutro umówieni.
-No no no, gratuluje. Przystojny?
-No jasne.
-Ty to masz powodzenia.
-Nie takie jak ty. Może coś obejrzymy?
-Chętnie, a co masz?
-wypożyczyłam dzisiaj Obecność. Co ty na to?
-A ja na to jak na lato.
-Poczekaj zrobię popcorn.
Ala siedziała u mnie do 20, a potem musiała iść, bo przyjechała jej babcia. Znów zostałam sama, rodzice dzwonili, że dziś nie wrócą do domu, bo mają mnóstwo pracy, było jeszcze wcześnie, więc postanowiłam wyprowadzić Dorcie na spacer.
Poszłam do pobliskiego parczku i spuściłam tam Dore. Usiadłam na ławce i czekałam aż sunia się wybiega. Poddałam się własnym rozmyślenią. Moje myśli rozwiał uścisk dłoni, odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam...
___________________________________________________________________________________
Rozdział III skończony. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Jak myślicie kogo zobaczyła Zuza?~Nika


Hejka!

Hej, przepraszam, że wczoraj nic nie pisałam, ale nie miałam dostępu do internetu. Za chwilkę dodam 3 rozdział. Na razie dodaje je dość często, bo chcę żeby wchodząc na mojego bloga każdy mógł przeczytać coś czego jeszcze nie widział.~Nika