środa, 31 grudnia 2014
Pijanego Sylwestra!
Udanego i pijanego Sylwestra! Życzę wam, aby Nowy Rok przyniósł wam jeszcze więcej szczęścia i radości~Nika
środa, 24 grudnia 2014
Wesołych Świąt!
wtorek, 23 grudnia 2014
Rozdział XI
Wczoraj Antonina zbombardowała nas informacją o swojej ciąży. Z początku
wywołało to w nas wszystkich ogromne zaskoczenia, tata zachłysnął się
winem i wypluł je na nowy obrus, mama nerwowo zacisnęła palce i podeszła
do taty, w osłupieniu pociągnęła obrus i wywaliła wszystkie talerze.
Tośka poleciała do kuchni po zmiotkę, wstając zahaczyła o garnek z
sosem do spaghetti, Arek poszedł jej pomóc i zepchnął miski z galaretką,
a te upadły i roztrzaskały się w drobny mak. Na koniec cała czwórka
poszła do salonu i zaczęli wreszcie cieszyć się z wnuka. Wszystko dobrze
się skończyło, no prawie. Ja oczywiście musiałam ogarnąć ten
rozgardiasz, po tym ciężkim wysiłku (zrzuciłam z 5 kilo) padłam na
łóżko. Dziś rano wstałam tak zmęczona, że czułam jakby moje powieki były
zrobione z żelaza. Mam się jeszcze spotkać z Dominikiem, będę musiała
nałożyć 2 tony pudru żeby zakryć te worki. Zwlokłam się na dół. Może
chociaż śniadanie mi przygotowali.
Zjadłam szybko śniadanko i poszłam się ubrać. W mojej szafie jak zwykle panował rozgardiasz, więc znalezienie stroju troszkę mi zajęło. W końcu wybrałam to:.jpg)
Chciałam się spodobać Dominikowi, to będzie nasza pierwsza prawdziwa randka. Bardzo się stresuje. Zresztą nie tylko ja. Tośka wybiera się dziś z Artim do restauracji, gdzie spotkają się z jego rodzicami. Im też sprzedadzą tego gorącego newsa. Chodziła tak podenerwowana, że ze strachu o moją przyszłą siostrzenice albo przyszłego siostrzeńca pomogłam jej wybrać coś eleganckiego. Po długiej naradzie wybrałyśmy prostą elegancką sukienkę i do tego nałożyłyśmy delikatny makijaż.
Tosia wyglądała zjawiskowo. O 15 wypchnęłam ich z domu i sama ruszyłam w stronę parku. Usiadłam na ławce i czekałam na Dominika. Pojawił się wreszcie na horyzoncie, był ubrany w koszulę w kratę i jeansy.
-Cześć piękna-objął mnie w pasie i cmoknął w policzek.
-Witaj przystojniaku, gdzie idziemy?
-To niespodzianka-Dominik kazał mi zamknąć oczy i prowadził mnie za rękę. Po dotarciu na miejsce moim oczom ukazał się ten wspaniały widok:
-Tu jest pięknie. Jak znalazłeś to miejsce.-Jak byłem mały, dziadek mnie tu zabierał i siedzieliśmy tu sobie razem. Po jego śmierci też często Przychodziłem żeby pomyśleć.
-Pewnie opowiadasz to wszystkim dziewczynom które tu przyprowadzasz.-Dominik odwrócił twarz w moją stronę i spojrzał na mnie tymi swoimi niebieskimi głębokimi oczami.
-Może nie uwierzysz, ale jesteś pierwszą dziewczyną, którą tu zabrałem i to nie tylko dlatego, że jestem tu tak krótko-w jego oczach zatańczyły wesołe iskierki
-Czyli przyprowadziłeś mnie tutaj żeby zobaczyć jak dziewczyny reagują na to urokliwe miejsce.
-Nie, przyprowadziłem cię tu, bo cię kocham-zawiał gwałtowny wiatr i rozwiał płatki z drzewa. Dominik wyglądał cudnie przy takiej scenerii.
-Ja też cię kocham-przytuliłam się do jego umięśnionej piersi.-dziękuje, że jesteś.

___________________________________________________________________________________
Na początku chciałam wam podziękować za 818 wyświetleń! Kocham was miśki <3 Z okazji świąt życzę wam Wesołych, rodzinnych świąt :* Jako prezent serwuje wam kolejny rozdział. Pozdrawiam~Nika
niedziela, 14 grudnia 2014
Rozdział X
Co niektórzy mogą myśleć, że jestem strasznie dziecinna, ale od zawsze miałam dobry kontakt z siostrą. Zdarzały się między nami spięcie, ale długo nie umiałyśmy się gniewać i wiem, że zawsze mogę na nią liczyć.
-Śpiąca królewno wstawaj! Idziemy na zakupy.
-Rodzice już poszli?
-Tak, a my też zaraz wychodzimy. Ubieraj się.
Ruszyłam zaspana do swojego pokoju, wzięłam z szafy szorty i bokserkę.
Zeszłam do kuchni, żeby zjeść coś na szybko, tam czekała na mnie Tośka.
-Co się tak patrzysz? Chyba muszę coś zjeść. Mogłaś mi śniadanko zrobić.
-I jeszcze czego, może cię ubrać leniuchu. Jedz szybko, pójdziemy po zakupach do kawiarni.
-A co chcesz sobie kupić?
-Nie wiem, kilka bluzek, szorty, jakiś komplecik. Wiesz ja tam w Warszawie nie kupuje sobie tak często ciuchów jak ty.
-Nie przesadzaj, ja tylko w wakacje chodzę tak po sklepach. A Arturowi nic nie kupisz? On tam usycha z tęsknoty, to niech po twoim powrocie coś dostanie.
-Masz rację przyda mu się kilka t-shirtów. Ty to masz głowę. Zjadłaś to chodź.
Ruszyłyśmy na obławę galerii. Weszłyśmy chyba to wszystkich sklepów, aż mnie nogi rozbolały. Na koniec usiadłyśmy w kawiarni i przy koktajlu opowiedziałam jej o Dominiku, Arku i o ponownym spotkaniu z Izą.
-Nie przejmuj się Izką, mogłaś powiedzieć mamie na pewno by zrozumiała.
-Tak, prosto ci mówić, ty sama nigdy byś jej o czymś takim nie powiedziała.
-I tu się mylisz, pamiętasz Aśkę? Mama też ją kiedyś na wakacje zaprosiła, ale ja jej wszystko wyjaśniłam i zrozumiała.
-Ach-prychnęłam-Ja nie jestem tobą.-zirytowałam się, to był ten moment kiedy Antonina bardzo mnie wkurzała, zawsze była taka przemądrzała i lubiła radzić innym, chociaż sama rzadko stosowała się do tych rad.
-Masz rację, za młoda jesteś żeby zrozumieć.
-Tak cztery lata różnicy, to pół wieku. Chodź już, bo zaczynasz mnie irytować. Chciałam spędzić trochę czasu, a ty mi tu takie kity wciskasz.
-Maluszku nie denerwuj się. Idziemy do domu, przygotujemy rodzicom kolację.
-Jak chcesz zrobić wykwintną kolację to musisz kupić produkty.
-No to skoro wpadłaś na ten genialny pomysł, to teraz idź kupić potrzebne rzeczy. Napiszę ci listę.
-Ale...
-Nie ma ale. Młodsza jesteś, to możesz pochodzić troszkę dłużej. Ja już jestem stara, nogi już nie te-Tośka poklepała się po swoich szczupłych i równo opalonych nogach.
-No niech ci będzie staruszko. Pisz tą listę.
Podejrzewam, że Tośka przeszła kurs szybkiego pisania, bo z 10 składników zapisała w 30 sekund (przyznaję się, z nudów zmierzyłam jej czas) co bardzo mnie zaskoczyło, kto normalny potrafi pisać tak szybko?
Ruszyłam do supermarketu, z długą listą i odhaczając sobie po kolei produkty, dobrnęłam do końca, a tym samym do kasy. Wyszłam obładowana i jedyne o czym marzyłam to ktoś do pomocy. Jakby wezwany mym telepatycznym SOS zjawił się Arek. Może to nie jego oczekiwałam, ale lepszy rydz niż nic.
-Cześć Zuza, mam do ciebie sprawę, ale najpierw pozwól, że ci pomogę.
-Dziękuje, no to mów o co chodzi.
-Chciałem cię przeprosić, za tą ostatnią akcję. Trochę wypiłem i mi odbiło, możemy znów być przyjaciółmi?
-Jasne, ja już ci wybaczyłam, ale obiecaj, że nie będziesz więcej się tak zachowywał.
-Słowo harcerza-przemilczałam to, że Arek nigdy nie był harcerzem i zawsze naśmiewał się z takich jak oni. Przez resztę drogi gadaliśmy o planach na wakacje.
-Jeszcze raz dziękuje za pomoc. Do zobaczenia.
-Polecam się na przyszłość-Arek skłonił się jak poddany przed królową-Do zobaczenia Zuziu.
-Wróciłam.
-Już myślałam, że cię UFO porwało. Chodź pomożesz mi przygotować zupę krem z brokułów, spaghetti carbonara i Galaretkę z truskawkami. Wszystko kupiłaś świeże?
-Tak, przecież ze 100 razy mi to powtórzyłaś i zapisałaś dużymi literami na kartce. Właściwie to dlaczego przygotowujesz taką kolację. Przecież nie dla rodziców.
-Rozgryzłaś mnie spryciulo. Arti przyjeżdża, specjalnie dla mnie wziął kilka dni urlopu, a ja chcę mu zrobić taką małą niespodziankę.
-Zazdroszczę wam tej miłości. Pamiętam jak byłam jeszcze w podstawówce, a on przychodził do ciebie tak wam wtedy zazdrościłam. Zdradzę ci coś jeszcze: skrycie podkochiwałam się w Artim.
-To dobrze, że on tego nie wiedział, bo był oczarowany moją uroczą siostrzyczką.
-Taa... Był oczarowany dzieckiem, którym byłam. Dobra koniec tych szczerych wyznań, idziemy robić kolację dla twojego wspaniałego chłopaka.
-Tak jest panie generale-Antosia śmiesznie zasalutowała.
Gotowałyśmy w milczeniu, ale to nie była niezręczna cisza, która często towarzyszy ludziom. Ja uwielbiałam nasze ciche spędzanie czasu, słyszało się tylko własny oddech co odprężało.
-Wiesz nie mówiłam jeszcze nic rodzicom, ale Artur mi się oświadczył.-Jej wyznanie lekko mnie zdziwiło, ale szybko się otrząsnęłam.
-Naprawdę? To wspaniale, zgodziłaś się? Chcę być świadkową.
-Jasne, że się zgodziłam.
-Jak super, pewnie powiecie to wspólnie przy kolacji.
-Jasne. Chętnie ogłosimy parę cennych informacji. Co tak stoisz, rób te zupę.
Rodzice jak to rodzice spóźnili się, ale to dobrze, bo Tośka dostała jakiejś fobii i kazała mi się elegancko ubrać, 10 razy się przebierałam, bo jak mówiła mój strój stanowczo nie pasował do okazji (mamy inne pojęcie co do elegancji, ale to w końcu inne pokolenie), wreszcie Antonina łaskawie zezwoliła mi na założenia tego:
Rodzice zjawili się o 20.30. Arti rzecz jasna już był i siedział wraz z Tośką jak na szpilkach. Zaczęliśmy jeść, po skończeniu zupy, Tosia przeszła do rzeczy.
-Mamo, tato chcieliśmy wam coś powiedzieć, pobieramy się.-na krótką chwilę zapadła cisza.
-Och córeczko, to wspaniale. Tak się cieszę, że zdecydowaliście się na ślub (mama już od dawna ich na to namawiała).
-No Artur, okazałeś się prawdziwym mężczyzną.-tata wzniósł toast i zaczął sączyć wino.
-To jeszcze nie wszystko. Ja jestem w ciąży.
Strój Tośki na wieczór:

__________________________________________________________________________________
*Werble* oto rozdział X. Nie mogę uwierzyć, że napisałam ich już tyle rozdziałów. Zachęcam do czytania i komentowania~Nika
-Śpiąca królewno wstawaj! Idziemy na zakupy.
-Rodzice już poszli?
-Tak, a my też zaraz wychodzimy. Ubieraj się.
Ruszyłam zaspana do swojego pokoju, wzięłam z szafy szorty i bokserkę.
Zeszłam do kuchni, żeby zjeść coś na szybko, tam czekała na mnie Tośka.
-Co się tak patrzysz? Chyba muszę coś zjeść. Mogłaś mi śniadanko zrobić.
-I jeszcze czego, może cię ubrać leniuchu. Jedz szybko, pójdziemy po zakupach do kawiarni.
-A co chcesz sobie kupić?
-Nie wiem, kilka bluzek, szorty, jakiś komplecik. Wiesz ja tam w Warszawie nie kupuje sobie tak często ciuchów jak ty.
-Nie przesadzaj, ja tylko w wakacje chodzę tak po sklepach. A Arturowi nic nie kupisz? On tam usycha z tęsknoty, to niech po twoim powrocie coś dostanie.
-Masz rację przyda mu się kilka t-shirtów. Ty to masz głowę. Zjadłaś to chodź.
Ruszyłyśmy na obławę galerii. Weszłyśmy chyba to wszystkich sklepów, aż mnie nogi rozbolały. Na koniec usiadłyśmy w kawiarni i przy koktajlu opowiedziałam jej o Dominiku, Arku i o ponownym spotkaniu z Izą.
-Nie przejmuj się Izką, mogłaś powiedzieć mamie na pewno by zrozumiała.
-Tak, prosto ci mówić, ty sama nigdy byś jej o czymś takim nie powiedziała.
-I tu się mylisz, pamiętasz Aśkę? Mama też ją kiedyś na wakacje zaprosiła, ale ja jej wszystko wyjaśniłam i zrozumiała.
-Ach-prychnęłam-Ja nie jestem tobą.-zirytowałam się, to był ten moment kiedy Antonina bardzo mnie wkurzała, zawsze była taka przemądrzała i lubiła radzić innym, chociaż sama rzadko stosowała się do tych rad.
-Masz rację, za młoda jesteś żeby zrozumieć.
-Tak cztery lata różnicy, to pół wieku. Chodź już, bo zaczynasz mnie irytować. Chciałam spędzić trochę czasu, a ty mi tu takie kity wciskasz.
-Maluszku nie denerwuj się. Idziemy do domu, przygotujemy rodzicom kolację.
-Jak chcesz zrobić wykwintną kolację to musisz kupić produkty.
-No to skoro wpadłaś na ten genialny pomysł, to teraz idź kupić potrzebne rzeczy. Napiszę ci listę.
-Ale...
-Nie ma ale. Młodsza jesteś, to możesz pochodzić troszkę dłużej. Ja już jestem stara, nogi już nie te-Tośka poklepała się po swoich szczupłych i równo opalonych nogach.
-No niech ci będzie staruszko. Pisz tą listę.
Podejrzewam, że Tośka przeszła kurs szybkiego pisania, bo z 10 składników zapisała w 30 sekund (przyznaję się, z nudów zmierzyłam jej czas) co bardzo mnie zaskoczyło, kto normalny potrafi pisać tak szybko?
Ruszyłam do supermarketu, z długą listą i odhaczając sobie po kolei produkty, dobrnęłam do końca, a tym samym do kasy. Wyszłam obładowana i jedyne o czym marzyłam to ktoś do pomocy. Jakby wezwany mym telepatycznym SOS zjawił się Arek. Może to nie jego oczekiwałam, ale lepszy rydz niż nic.
-Cześć Zuza, mam do ciebie sprawę, ale najpierw pozwól, że ci pomogę.
-Dziękuje, no to mów o co chodzi.
-Chciałem cię przeprosić, za tą ostatnią akcję. Trochę wypiłem i mi odbiło, możemy znów być przyjaciółmi?
-Jasne, ja już ci wybaczyłam, ale obiecaj, że nie będziesz więcej się tak zachowywał.
-Słowo harcerza-przemilczałam to, że Arek nigdy nie był harcerzem i zawsze naśmiewał się z takich jak oni. Przez resztę drogi gadaliśmy o planach na wakacje.
-Jeszcze raz dziękuje za pomoc. Do zobaczenia.
-Polecam się na przyszłość-Arek skłonił się jak poddany przed królową-Do zobaczenia Zuziu.
-Wróciłam.
-Już myślałam, że cię UFO porwało. Chodź pomożesz mi przygotować zupę krem z brokułów, spaghetti carbonara i Galaretkę z truskawkami. Wszystko kupiłaś świeże?
-Tak, przecież ze 100 razy mi to powtórzyłaś i zapisałaś dużymi literami na kartce. Właściwie to dlaczego przygotowujesz taką kolację. Przecież nie dla rodziców.
-Rozgryzłaś mnie spryciulo. Arti przyjeżdża, specjalnie dla mnie wziął kilka dni urlopu, a ja chcę mu zrobić taką małą niespodziankę.
-Zazdroszczę wam tej miłości. Pamiętam jak byłam jeszcze w podstawówce, a on przychodził do ciebie tak wam wtedy zazdrościłam. Zdradzę ci coś jeszcze: skrycie podkochiwałam się w Artim.
-To dobrze, że on tego nie wiedział, bo był oczarowany moją uroczą siostrzyczką.
-Taa... Był oczarowany dzieckiem, którym byłam. Dobra koniec tych szczerych wyznań, idziemy robić kolację dla twojego wspaniałego chłopaka.
-Tak jest panie generale-Antosia śmiesznie zasalutowała.
Gotowałyśmy w milczeniu, ale to nie była niezręczna cisza, która często towarzyszy ludziom. Ja uwielbiałam nasze ciche spędzanie czasu, słyszało się tylko własny oddech co odprężało.
-Wiesz nie mówiłam jeszcze nic rodzicom, ale Artur mi się oświadczył.-Jej wyznanie lekko mnie zdziwiło, ale szybko się otrząsnęłam.
-Naprawdę? To wspaniale, zgodziłaś się? Chcę być świadkową.
-Jasne, że się zgodziłam.
-Jak super, pewnie powiecie to wspólnie przy kolacji.
-Jasne. Chętnie ogłosimy parę cennych informacji. Co tak stoisz, rób te zupę.
Rodzice jak to rodzice spóźnili się, ale to dobrze, bo Tośka dostała jakiejś fobii i kazała mi się elegancko ubrać, 10 razy się przebierałam, bo jak mówiła mój strój stanowczo nie pasował do okazji (mamy inne pojęcie co do elegancji, ale to w końcu inne pokolenie), wreszcie Antonina łaskawie zezwoliła mi na założenia tego:

Rodzice zjawili się o 20.30. Arti rzecz jasna już był i siedział wraz z Tośką jak na szpilkach. Zaczęliśmy jeść, po skończeniu zupy, Tosia przeszła do rzeczy.
-Mamo, tato chcieliśmy wam coś powiedzieć, pobieramy się.-na krótką chwilę zapadła cisza.
-Och córeczko, to wspaniale. Tak się cieszę, że zdecydowaliście się na ślub (mama już od dawna ich na to namawiała).
-No Artur, okazałeś się prawdziwym mężczyzną.-tata wzniósł toast i zaczął sączyć wino.
-To jeszcze nie wszystko. Ja jestem w ciąży.
Strój Tośki na wieczór:

__________________________________________________________________________________
*Werble* oto rozdział X. Nie mogę uwierzyć, że napisałam ich już tyle rozdziałów. Zachęcam do czytania i komentowania~Nika
wtorek, 9 grudnia 2014
Rozdział IX
15 lipiec
Wróciliśmy do domu, ale nie mogę się położyć i odpocząć, bo przyjechała Tośka.
Antonina Piotrowska jest moją starszą siostrą. Poszła na prawo i chcę zostać sędzią, co bardzo podoba się tatusiowi. Jest geniuszem i rodzice zawsze stawiali mi ją za wzór. Ma przystojnego narzeczonego Artura.
-Hej maluszku, jak ty wyrosłaś.-czule mówiła mama.
-Och mamo, widziałaś mnie miesiąc temu.
-Cześć-rzuciłam się Tośce na szyję.
-Zuzanno zaraz mnie udusisz-wysapała Tosia.
-A gdzie Arti?
-Nie mógł przyjechać, bo szef obiecał mu dodatkową kasę za pracę przez te kilka dni.-moja siostra mimo, że ma 20 lat już studiuje i sama zarabia na siebie (rodzice jej trochę pomagają), wynajmuję z Arturem skromne dwupokojowe mieszkanko. Ona osobiście dorabia wypełniając pisma prawne i troszkę w cukierni, a on dorabia jako asystent jakiegoś profesora, prócz tego studiuje medycynę.
-Rozumiem odkłada na ślub. Pamiętaj, że jestem świadkową.-Może mam przewidzenia, ale zauważyłam drobne rumieńce na twarzy mojej siostry.
-Zapamiętam. A jak u ciebie w sprawach sercowych Zuziaczku?
-Jakiś przystojny chłopak ją odwiedzał w hotelu, a później dzwonił-krzyknęła mama z kuchni. Wyłapałam pytające spojrzenie Tośki.
-Później ci opowiem.-ucięłam temat.
Usiedliśmy do wspólnej kolacji i przez chwilę było tak jak wcześniej. Śmiechy i rozmowy przerwał dzwonek telefonu Tośki
-To Arti, piszę, że usycha z tęsknoty i kocha mnie.
-Och kochanie jak ty dobrze trafiłaś.
-Wiem mamuś.
Reszta kolacji minęła w przyjemnej atmosferze. Później zmęczona pożegnałam się z rodzicami i Tosią, i poszłam spać. Rano obudził mnie dzwonek telefonu, to Dominik napisał, że jednak wraca wcześniej i będziemy mogli się spotkać już jutro.
Odpisałam mu, że niestety nie mogę, bo przyjechała Antonina i chcę z nią spędzić trochę czasu.
Wstałam i poszłam obudzić Tośkę. Zawsze tak robiłam, gdy byłam młodsza, szłam do jej pokoju i napadałam na jej łóżko, później razem leżałyśmy, a ona opowiadała mi różne bajki. Tak samo robiłam gdy się bałam albo było mi smutno.
-Uwaga lecę-krzyknęłam wskakując na łóżko.
-Zuza! Co ty wyprawiasz? Ja tu śpię!
-Ale ja z tobą tak długo nie rozmawiałam, opowiedz mi bajkę, proszę.
-Serio? Nie za stara jesteś?
-Ja zawsze będę dzieckiem, a ty moją starszą siostrzyczką. To opowiesz?
-Okey, właź tu-Tosia odsłoniła miejsce pod kołdrą.-Dawno, dawno temu, żyła pewna dziewczyna. Była bardzo ładna, ale nieśmiała...-czuły ton głosy Tośki znowu ukołysał mnie do snu.
Zapraszam na rozdział 9. Nie jest on wybitny, ale weny mi nie sprzyjała, mimo wszystko dodaje wam owoc moje pracy i zachęcam do czytania.~Nika
Czytasz=komentujesz=motywujesz
Wróciliśmy do domu, ale nie mogę się położyć i odpocząć, bo przyjechała Tośka.
Antonina Piotrowska jest moją starszą siostrą. Poszła na prawo i chcę zostać sędzią, co bardzo podoba się tatusiowi. Jest geniuszem i rodzice zawsze stawiali mi ją za wzór. Ma przystojnego narzeczonego Artura.
-Hej maluszku, jak ty wyrosłaś.-czule mówiła mama.
-Och mamo, widziałaś mnie miesiąc temu.
-Cześć-rzuciłam się Tośce na szyję.
-Zuzanno zaraz mnie udusisz-wysapała Tosia.
-A gdzie Arti?
-Nie mógł przyjechać, bo szef obiecał mu dodatkową kasę za pracę przez te kilka dni.-moja siostra mimo, że ma 20 lat już studiuje i sama zarabia na siebie (rodzice jej trochę pomagają), wynajmuję z Arturem skromne dwupokojowe mieszkanko. Ona osobiście dorabia wypełniając pisma prawne i troszkę w cukierni, a on dorabia jako asystent jakiegoś profesora, prócz tego studiuje medycynę.
-Rozumiem odkłada na ślub. Pamiętaj, że jestem świadkową.-Może mam przewidzenia, ale zauważyłam drobne rumieńce na twarzy mojej siostry.
-Zapamiętam. A jak u ciebie w sprawach sercowych Zuziaczku?
-Jakiś przystojny chłopak ją odwiedzał w hotelu, a później dzwonił-krzyknęła mama z kuchni. Wyłapałam pytające spojrzenie Tośki.
-Później ci opowiem.-ucięłam temat.
Usiedliśmy do wspólnej kolacji i przez chwilę było tak jak wcześniej. Śmiechy i rozmowy przerwał dzwonek telefonu Tośki
-To Arti, piszę, że usycha z tęsknoty i kocha mnie.
-Och kochanie jak ty dobrze trafiłaś.
-Wiem mamuś.
Reszta kolacji minęła w przyjemnej atmosferze. Później zmęczona pożegnałam się z rodzicami i Tosią, i poszłam spać. Rano obudził mnie dzwonek telefonu, to Dominik napisał, że jednak wraca wcześniej i będziemy mogli się spotkać już jutro.
Odpisałam mu, że niestety nie mogę, bo przyjechała Antonina i chcę z nią spędzić trochę czasu.
Wstałam i poszłam obudzić Tośkę. Zawsze tak robiłam, gdy byłam młodsza, szłam do jej pokoju i napadałam na jej łóżko, później razem leżałyśmy, a ona opowiadała mi różne bajki. Tak samo robiłam gdy się bałam albo było mi smutno.
-Uwaga lecę-krzyknęłam wskakując na łóżko.
-Zuza! Co ty wyprawiasz? Ja tu śpię!
-Ale ja z tobą tak długo nie rozmawiałam, opowiedz mi bajkę, proszę.
-Serio? Nie za stara jesteś?
-Ja zawsze będę dzieckiem, a ty moją starszą siostrzyczką. To opowiesz?
-Okey, właź tu-Tosia odsłoniła miejsce pod kołdrą.-Dawno, dawno temu, żyła pewna dziewczyna. Była bardzo ładna, ale nieśmiała...-czuły ton głosy Tośki znowu ukołysał mnie do snu.
Antonina Piotrowska lat 20. Siostra Zuzy.
___________________________________________________________________________________Zapraszam na rozdział 9. Nie jest on wybitny, ale weny mi nie sprzyjała, mimo wszystko dodaje wam owoc moje pracy i zachęcam do czytania.~Nika
Czytasz=komentujesz=motywujesz
niedziela, 7 grudnia 2014
Happy!
Jestem strasznie szczęśliwa, mój blog ma już 693 wyświetlenia! Dziękuje wam za to, jesteście najlepsi. Mam też stałych czytelników i bardzo im dziękuję za komentarze :* Mam teraz luz w szkole, więc rozdziały będą pojawiały się częściej. Jeżeli się uda, następnego rozdziału będziecie mogli spodziewać się jutro. Jeszcze raz dziękuję~Nika
piątek, 5 grudnia 2014
Rozdział VIII
Punktualnie o 20 przeszedł Domin.
-O hej Domin. Miło, że wpadłeś.-Zachwycała się Alicja.
-Jest Zuza?-usłyszałam znajomy głos
- Jest, przebiera się.-daje sobie rękę uciąć, że po tym zdaniu mrugnęła do niego-Powiem ci w sekrecie, że specjalnie cię tu zaprosiłam żebyś pogadał z Zuzką, ja się zaraz zmyje pod byle pretekstem-moja kochana przyjaciółka myślała, że nic nie słyszę. Jak ja uwielbiam jej naiwność.
-Dzięki, jesteś wielka.
-No wiesz ostatnio schudłam-zachichotała Alicja.
Po minucie wyszłam z łazienki.
Alicja mówiła, żebym się przebrała, więc założyłam to:
-Wow, świetnie wyglądasz.-zachwycała się Alicja, a Dominik przytaknął jej. Widać było, że krępuje go troszkę ta sytuacja.
-Dziękuje.-siedziałam jak na szpilkach czekając aż moja przyjaciółka powie, że ma coś do załatwienia i wyjdzie
-Ojejku na śmierć zapomniałam.-o zaczyna się- Umówiłam się z Przemkiem na chat internetowy, bo on chcę mnie przeprosić. To ja pójdę do kawiarenki na dole, a wy tu sb posiedźcie.
-Ale Alicja...-niestety moja przyjaciółka już mnie nie słyszała, zniknęła za drzwiami. Wkurzyła mnie, najpierw aranżuje to spotkanie, a później się ulatnia. Znalazła się swatka! Już ja z nią porozmawiać jak wróci, wytłumaczę jej kilka spraw.
Zostałam z Dominikiem. Czułam się niezręcznie.
Na szczęście to Dominik zaczął temat.
-Zuza chcę cię jeszcze raz przeprosić, zachowałem się jak ostatni kretyn. Proszę wybacz mi.
-Mówiłam ci, że już się nie gniewam.
-Czyli umówisz się ze mną na spacer po plaży.
-No cóż nie mam planów na dzisiejszy wieczór, więc zaszczycę cię swym towarzystwem.
-Proszę madame.
Wyszliśmy z hotelu i jak zawsze musieliśmy wpaść na Ize.
-O hej. My się chyba nie znamy, Izka jestem.
-Dominik.
Iza jak to Iza zaczęła lepić się do Dominika. Czyli znów to samo. To chyba odpowiednia pora żeby opowiedzieć dlaczego się już nie przyjaźnimy.
Z Izą byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami od przedszkola, zawsze w jednej ławce, razem na przerwach. W gimnazjum też byłyśmy razem w klasie (wtedy poznałam Alicję i się zaprzyjaźniłyśmy) siedziałyśmy w ławce w trójkę: ja, Izka i Ala. Dziewczyny za sobą nie przepadały. Dobra przechodzę do sedna. W II klasie strasznie podobał mi się Michał (przystojniak z IIc), udało mi się z nim zaprzyjaźnić i zaczęliśmy chodzić. Wtedy wtrąciła się Iza, zaczęła kręcić się koło mnie i Michała, aż w końcu zobaczyłam Michała i moją przyjaciółkę całujących się pod jej domem i tak zakończyła się nasza przyjaźń. Izka chciała wyjaśnić, przepraszała, ale dla mnie to była niewybaczalna zdrada.Przestałyśmy razem siedzieć, a ja zaczęłam traktować ją jak powietrze.
-Masz dziś czas?-widziałam, że rozpoczyna swój "taniec godowy"
-Nie
-To może jutro.-nie dawała za wygraną
-Raczej nie.
-No to może pojutrze?
-Wybacz, ale każdy dzień mam zarezerwowany dla tej pięknej damy, a ty nie jesteś w moim typie. Zuzuś idziemy?
Zaimponował mi tym. Szliśmy razem wzdłóż plaży, Domin złapał mnie za rękę i przyciągnął w swoją stronę.
-Wiesz bardzo mi na tobie zależy, znam cię krótko, ale od naszego spotkania w pizzeri nie mogę przestać myśleć o tobie.-powiedział i żłożył na moich ustach delikatny pocałunek.-Kocham cię.
-Ja ciebie też-szepnęłam mu prosto do ucha.
Wróciliśmy przytuleni do hotelu.
Rozstaliśmy się dopiero po dotarciu pod mój pokój. Okazało się, że Dominik jutro wyjeżdża na Mazury i będziemy mogli spotkać się dopiero za tydzień.
-Coś ty taka uradowana? Jesteście razem?-zapytała Ala.
-Tak!-zaczęłyśmy skakać po łóżku z radości.
-Wiedziałam, że jest między wami chemia, widziałam jak na ciebie patrzy.
-Dziękuje kochana. Dziękuję, że udawałaś spotkanie na czacie z Przemkiem.
- Wiedziałaś? Chciałam ci pomóc. Może jesteś inteligentna, ale kochanie z chłopakami ci nie idzie.
-Och bez ciebie nie dałabym rady-zakpiłam.
Usnęłyśmy zadowolone z dzisiejszego dnia.
-O hej Domin. Miło, że wpadłeś.-Zachwycała się Alicja.
-Jest Zuza?-usłyszałam znajomy głos
- Jest, przebiera się.-daje sobie rękę uciąć, że po tym zdaniu mrugnęła do niego-Powiem ci w sekrecie, że specjalnie cię tu zaprosiłam żebyś pogadał z Zuzką, ja się zaraz zmyje pod byle pretekstem-moja kochana przyjaciółka myślała, że nic nie słyszę. Jak ja uwielbiam jej naiwność.
-Dzięki, jesteś wielka.
-No wiesz ostatnio schudłam-zachichotała Alicja.
Po minucie wyszłam z łazienki.
Alicja mówiła, żebym się przebrała, więc założyłam to:

-Wow, świetnie wyglądasz.-zachwycała się Alicja, a Dominik przytaknął jej. Widać było, że krępuje go troszkę ta sytuacja.
-Dziękuje.-siedziałam jak na szpilkach czekając aż moja przyjaciółka powie, że ma coś do załatwienia i wyjdzie
-Ojejku na śmierć zapomniałam.-o zaczyna się- Umówiłam się z Przemkiem na chat internetowy, bo on chcę mnie przeprosić. To ja pójdę do kawiarenki na dole, a wy tu sb posiedźcie.
-Ale Alicja...-niestety moja przyjaciółka już mnie nie słyszała, zniknęła za drzwiami. Wkurzyła mnie, najpierw aranżuje to spotkanie, a później się ulatnia. Znalazła się swatka! Już ja z nią porozmawiać jak wróci, wytłumaczę jej kilka spraw.
Zostałam z Dominikiem. Czułam się niezręcznie.
Na szczęście to Dominik zaczął temat.
-Zuza chcę cię jeszcze raz przeprosić, zachowałem się jak ostatni kretyn. Proszę wybacz mi.-Mówiłam ci, że już się nie gniewam.
-Czyli umówisz się ze mną na spacer po plaży.
-No cóż nie mam planów na dzisiejszy wieczór, więc zaszczycę cię swym towarzystwem.
-Proszę madame.
Wyszliśmy z hotelu i jak zawsze musieliśmy wpaść na Ize.
-O hej. My się chyba nie znamy, Izka jestem.
-Dominik.
Iza jak to Iza zaczęła lepić się do Dominika. Czyli znów to samo. To chyba odpowiednia pora żeby opowiedzieć dlaczego się już nie przyjaźnimy.
Z Izą byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami od przedszkola, zawsze w jednej ławce, razem na przerwach. W gimnazjum też byłyśmy razem w klasie (wtedy poznałam Alicję i się zaprzyjaźniłyśmy) siedziałyśmy w ławce w trójkę: ja, Izka i Ala. Dziewczyny za sobą nie przepadały. Dobra przechodzę do sedna. W II klasie strasznie podobał mi się Michał (przystojniak z IIc), udało mi się z nim zaprzyjaźnić i zaczęliśmy chodzić. Wtedy wtrąciła się Iza, zaczęła kręcić się koło mnie i Michała, aż w końcu zobaczyłam Michała i moją przyjaciółkę całujących się pod jej domem i tak zakończyła się nasza przyjaźń. Izka chciała wyjaśnić, przepraszała, ale dla mnie to była niewybaczalna zdrada.Przestałyśmy razem siedzieć, a ja zaczęłam traktować ją jak powietrze.
-Masz dziś czas?-widziałam, że rozpoczyna swój "taniec godowy"
-Nie
-To może jutro.-nie dawała za wygraną
-Raczej nie.
-No to może pojutrze?
-Wybacz, ale każdy dzień mam zarezerwowany dla tej pięknej damy, a ty nie jesteś w moim typie. Zuzuś idziemy?
Zaimponował mi tym. Szliśmy razem wzdłóż plaży, Domin złapał mnie za rękę i przyciągnął w swoją stronę.
-Wiesz bardzo mi na tobie zależy, znam cię krótko, ale od naszego spotkania w pizzeri nie mogę przestać myśleć o tobie.-powiedział i żłożył na moich ustach delikatny pocałunek.-Kocham cię.
-Ja ciebie też-szepnęłam mu prosto do ucha.
Wróciliśmy przytuleni do hotelu.
Rozstaliśmy się dopiero po dotarciu pod mój pokój. Okazało się, że Dominik jutro wyjeżdża na Mazury i będziemy mogli spotkać się dopiero za tydzień.
-Coś ty taka uradowana? Jesteście razem?-zapytała Ala.
-Tak!-zaczęłyśmy skakać po łóżku z radości.
-Wiedziałam, że jest między wami chemia, widziałam jak na ciebie patrzy.
-Dziękuje kochana. Dziękuję, że udawałaś spotkanie na czacie z Przemkiem.
- Wiedziałaś? Chciałam ci pomóc. Może jesteś inteligentna, ale kochanie z chłopakami ci nie idzie.
-Och bez ciebie nie dałabym rady-zakpiłam.
Usnęłyśmy zadowolone z dzisiejszego dnia.
czwartek, 4 grudnia 2014
Hello!
Hejka!
Wiem, że ostatnio nie wchodziłam, ale miałam problem z netem. W nagrodę, każdy kto napiszę w komie chcę, dostanie dedykację przy X rozdziale. Komentujcie! :D Dzisiaj pojawi się kolejny rozdział. Pozdrowionka~Nika
Wiem, że ostatnio nie wchodziłam, ale miałam problem z netem. W nagrodę, każdy kto napiszę w komie chcę, dostanie dedykację przy X rozdziale. Komentujcie! :D Dzisiaj pojawi się kolejny rozdział. Pozdrowionka~Nika
sobota, 29 listopada 2014
Rozdział VII
Do hotelu dojechaliśmy w milczeniu. Nie mam zamiaru odzywać się do rodziców.
Po rozpakowaniu bagaży, poszłyśmy z Alicją na basen. Niestety spotkałyśmy tam Izabele.
-O cześć Zuzu.
-Nie mów tak do mnie. Tak mogą mówić tylko przyjaciele.
-To my się nie pogodziłyśmy?
-Kochanieńka jeśli myślałaś, że przekonując do siebie moją matkę i wpychając się na wyjazd wraz z rodzicami, pogodzę się z tobą to byłaś w błędzie. Nie traktuje cię jak przyjaciółki. Jesteś dla mnie nikim, a teraz wybacz, chcę spędzić czas z moją przyjaciółką.-pociągnęłam Alicję za rękę i wyminęłyśmy Izke.
Za to co zrobiłam Izie dostałam burę od mamy.
-Jak ty się zachowałaś?! To twoja przyjaciółka
-Nie mamo! Jak chcesz wiedzieć, to nie przyjaźnie się z nią od gimnazjum! I wcale nie zaprosiłabym jej na ten wyjazd, bo jej nie lubię. Nie żałuję, że tak ją potraktowałam, gdybym mogła to zrobiłabym to jeszcze raz. Możemy już skończyć tę rozmowę?
-Tak, możesz już iść do Alicji-powiedziała mama lodowatym głosem.
Poszłam do pokoju, a w między czasie zadzwoniła do mnie Tośka, moja starsza siostra.
-No cześć Zuzanno.
-Witaj Antonino, po co dzwonisz?
-Chciałam zapytać co tam u was? Kiedy wracacie?
-Za trzy dni. W piątek, a co wpadniesz do nas?
-Mam zamiar, tylko nie mów mamie, chcę jej zrobić niespodziankę.
-Jasne, to do zobaczenia siostrzyczko.
-Pa maluszku.
Weszłam do naszego pokoju
-Cześć, jak rozmowa z mamą?
-Wyjaśniłam jej, że bardzo, ale to bardzo nie lubię Izy, a co ty porabiałaś?
-Czekałam na ciebie i odświeżyłam się.
-Gadałaś dziś z Przemkiem?
-Nie, troszkę się pokłóciliśmy.
-O co?
-No, bo jak chciałam wyjechać z tobą, to musiałam odwołać spotkania z nim.
-I co?
-No i on z początku powiedział, że nie ma sprawy, a później zapytał dlaczego. No to ja mu powiedziałam o co chodzi, a on na to, żebym nie kłamała i jak chciałam wyjechać z chłopakiem to mogłam nie zakrywać się tobą.
-I...
-I ja się zdenerwowałam i powiedziałam żeby nie zachowywał się jakby wszystko wiedział i w ogóle.
-Doskonale cię rozumiem. Z Dominikiem było to samo, tylko, że on nie uwierzył, że idę z mamą na zakupy. Zrobimy tak, ja zadzwonię do Przemka i zapytam czy ma numer do Adriana, bo muszę się z nim skontaktować i coś mu o tobie napomknę. Zobaczysz zrobi mu się głupio i będzie cię przepraszał. Już to robię.
-Halo? Przemek?
-O co chodzi?
-Masz może numer do Adriana, bo muszę się z nim skontaktować.
-Jasne, a tak zapytam co u ciebie?
-A nic ciekawego, jestem nad morzem z Alicją i rodzicami, a u ciebie jak?
-Z Alicją?-zignorował moje pytanie.
-No tak, umówiłyśmy się strasznie późno, no to prześlesz mi numer?
-Ta... Jasne.
Po minucie odezwał się telefon Ali.
-To Przemek, przeprasza mnie.
-A nie mówiłam. Wybaczysz mu?
-Nie tak od razu. Dalej jestem wściekła.
-Chodź pójdziemy na spacer.
-Chętnie.
Przemek wysłał Alicji jeszcze 5 sms-ów z przeprosinami, ale moja przyjaciółka była nieugięta. Szłyśmy plażom, aż wpadłyśmy na Dominika.
-O cześć Zuza.
-Cześć-mruknęłam.
-Zuzka, kto to?-wymieniłam spojrzenie z Alą
-To jest Dominik. Dominik poznaj Alicję.
-Miło mi-Dominik przyjaźnie wyciągnął dłoń do Alicji.
-Mnie też miło. Zuza wiele mi o tobie mówiła.
-Mam nadzieję, że nie tylko złe rzeczy.-Dominik i Ala od razu złapali wspólny kontakt, ja wciąż nie umiałam spojrzeć na niego bez złości. Tak wciąż jestem wściekła, że potraktował mnie jak pierwszą lepszą. Okazało się, że Domin (tak go nazwała Ala) ma pokój w tym samym hotelu co my.
-No to wspaniały zbieg okoliczności. Wpadnij dzisiaj do nas-zmroziłam ją wzrokiem.
-Wiesz to chyba nie najlepszy pomysł.
-Przyjdź, będziemy czekać z Zuzą.
-No to wpadnę.-Dominik odszedł w stronę hotelu, a Alicja wpatrzona we mnie, stała z triumfalną miną.
Po rozpakowaniu bagaży, poszłyśmy z Alicją na basen. Niestety spotkałyśmy tam Izabele.
-O cześć Zuzu.
-Nie mów tak do mnie. Tak mogą mówić tylko przyjaciele.
-To my się nie pogodziłyśmy?
-Kochanieńka jeśli myślałaś, że przekonując do siebie moją matkę i wpychając się na wyjazd wraz z rodzicami, pogodzę się z tobą to byłaś w błędzie. Nie traktuje cię jak przyjaciółki. Jesteś dla mnie nikim, a teraz wybacz, chcę spędzić czas z moją przyjaciółką.-pociągnęłam Alicję za rękę i wyminęłyśmy Izke.
Za to co zrobiłam Izie dostałam burę od mamy.
-Jak ty się zachowałaś?! To twoja przyjaciółka
-Nie mamo! Jak chcesz wiedzieć, to nie przyjaźnie się z nią od gimnazjum! I wcale nie zaprosiłabym jej na ten wyjazd, bo jej nie lubię. Nie żałuję, że tak ją potraktowałam, gdybym mogła to zrobiłabym to jeszcze raz. Możemy już skończyć tę rozmowę?
-Tak, możesz już iść do Alicji-powiedziała mama lodowatym głosem.
Poszłam do pokoju, a w między czasie zadzwoniła do mnie Tośka, moja starsza siostra.
-No cześć Zuzanno.
-Witaj Antonino, po co dzwonisz?
-Chciałam zapytać co tam u was? Kiedy wracacie?
-Za trzy dni. W piątek, a co wpadniesz do nas?
-Mam zamiar, tylko nie mów mamie, chcę jej zrobić niespodziankę.
-Jasne, to do zobaczenia siostrzyczko.
-Pa maluszku.
Weszłam do naszego pokoju
-Cześć, jak rozmowa z mamą?
-Wyjaśniłam jej, że bardzo, ale to bardzo nie lubię Izy, a co ty porabiałaś?
-Czekałam na ciebie i odświeżyłam się.
-Gadałaś dziś z Przemkiem?
-Nie, troszkę się pokłóciliśmy.
-O co?
-No, bo jak chciałam wyjechać z tobą, to musiałam odwołać spotkania z nim.
-I co?
-No i on z początku powiedział, że nie ma sprawy, a później zapytał dlaczego. No to ja mu powiedziałam o co chodzi, a on na to, żebym nie kłamała i jak chciałam wyjechać z chłopakiem to mogłam nie zakrywać się tobą.
-I...
-I ja się zdenerwowałam i powiedziałam żeby nie zachowywał się jakby wszystko wiedział i w ogóle.
-Doskonale cię rozumiem. Z Dominikiem było to samo, tylko, że on nie uwierzył, że idę z mamą na zakupy. Zrobimy tak, ja zadzwonię do Przemka i zapytam czy ma numer do Adriana, bo muszę się z nim skontaktować i coś mu o tobie napomknę. Zobaczysz zrobi mu się głupio i będzie cię przepraszał. Już to robię.
-Halo? Przemek?
-O co chodzi?
-Masz może numer do Adriana, bo muszę się z nim skontaktować.
-Jasne, a tak zapytam co u ciebie?
-A nic ciekawego, jestem nad morzem z Alicją i rodzicami, a u ciebie jak?
-Z Alicją?-zignorował moje pytanie.
-No tak, umówiłyśmy się strasznie późno, no to prześlesz mi numer?
-Ta... Jasne.
Po minucie odezwał się telefon Ali.
-To Przemek, przeprasza mnie.
-A nie mówiłam. Wybaczysz mu?
-Nie tak od razu. Dalej jestem wściekła.
-Chodź pójdziemy na spacer.
-Chętnie.
Przemek wysłał Alicji jeszcze 5 sms-ów z przeprosinami, ale moja przyjaciółka była nieugięta. Szłyśmy plażom, aż wpadłyśmy na Dominika.
-O cześć Zuza.
-Cześć-mruknęłam.
-Zuzka, kto to?-wymieniłam spojrzenie z Alą
-To jest Dominik. Dominik poznaj Alicję.
-Miło mi-Dominik przyjaźnie wyciągnął dłoń do Alicji.
-Mnie też miło. Zuza wiele mi o tobie mówiła.
-Mam nadzieję, że nie tylko złe rzeczy.-Dominik i Ala od razu złapali wspólny kontakt, ja wciąż nie umiałam spojrzeć na niego bez złości. Tak wciąż jestem wściekła, że potraktował mnie jak pierwszą lepszą. Okazało się, że Domin (tak go nazwała Ala) ma pokój w tym samym hotelu co my.
-No to wspaniały zbieg okoliczności. Wpadnij dzisiaj do nas-zmroziłam ją wzrokiem.
-Wiesz to chyba nie najlepszy pomysł.
-Przyjdź, będziemy czekać z Zuzą.
-No to wpadnę.-Dominik odszedł w stronę hotelu, a Alicja wpatrzona we mnie, stała z triumfalną miną.
czwartek, 27 listopada 2014
Brak zapału
Jak głosi tytuł posta, straciłam początkowy zapał do prowadzenia tego bloga, mam teraz sporo nauki i nie mogę już tak często dodawać rozdziałów. Poza tym zauważyłam spadek aktywności z waszej strony, co jeszcze bardziej mnie przygasiło. Mimo wszystko dziękuję za te 565 wejść, jeśli jeszcze ktoś to czyta, rozdział pojawi się jutro, najpóźniej w sobotę. Dziękuję za uwagę :D ~Nika
sobota, 22 listopada 2014
Rozdział VI
Po obiedzie zabrałyśmy się za ciasteczka. Miałyśmy ubaw, całe ubrudzone mąką, rozbijałyśmy jajka i wstawiłyśmy ciasto do piekarnika. Poszłam wziąć prysznic, gdy wyszłam w samym ręczniku do pokoju zauważyłam wiadomość w telefonie. To Dominik napisał:
Cześć, jest mi naprawdę głupio, że ci nie uwierzyłem. Bardzo cię przepraszam. Może chcesz się jutro spotkać i pogadać.
Dalej byłam na niego wściekła i chciałam żeby trochę się o mnie postarał:
Nie mam ochoty się spotkać. Tobie było głupio, że mi nie uwierzyłeś, a mnie przykro, bo oceniłeś mnie z góry. Mimo wszystko przeprosiny przyjmuję.
Dominik nie odpisał, a ja nie miałam zamiaru się odzywać. Zeszłam do mamuni i razem obejrzałyśmy łzawą komedię romantyczną, a później gadałyśmy do późna, aż tatko wrócił do domu.
-Cześć dziewczyny. Jeszcze nie śpicie?
-Czekamy na ciebie. Dostałeś urlop?
-Tak, ale tylko 4 dni. Macie jakieś plany?
-Tak, postanowiłyśmy, że pojedziemy nad morze.
-Wspaniale, wyjedziemy jutro rano. Zarezerwuje miejsca w hotelu.-tata usiadł do laptopa, a ja z mamą poszłyśmy pakować rzeczy. W międzyczasie dostałam smsa od Ali:
Hej, co robisz? Jutro rodzice wyjeżdżają na delegację. Spotkamy się?
Odpisałam:
Nie mogę, bo wyjeżdżamy nad morze... Wpadłam właśnie na pewien pomysł. Może pojedziesz z nami? Zapytam mamy. Zgodziła się, a jak twoja?
Odpowiedz przyszła po sekundzie:
Zgodziła się!!! To ja lecę się pakować.
Tak się cieszyłam, że spędzę czas z Alicją. Usłyszałam dzwonek do drzwi, więc szybko zbiegłam otworzyć. W drzwiach stała Izka. Moja dawna przyjaciółka, ale o niej szczegółowo opowiem później.
-Izka? Co się stało?-nie udało mi się ukryć zdziwienia.
-Widzę, że cieszy cię mój widok. Rodzice chcieli was zaprosić na małą imprezkę u nas. Co wy na to?
-A kiedy?
-Jutro.
-To niestety musimy odmówić, bo wyjeżdżamy.
-A gdzie?
-Na razie tylko nad morze.
-Ach pamiętam, ta wasza tradycja. Kiedyś jeździłyśmy razem-posmutniała Iza.
-No, ale wiesz wszystko się zmienia. Teraz jadę z Alką. Nie obraź się, ale muszę iść się pakować.-Już miałam zamykać drzwi, kiedy pojawiła się moja wspaniała mamusia.
-Oo Izunia, dawno cię u nas nie było. Może wejdziesz
-Chętnie.
Usiadłyśmy przy jednym stole, mama zrobiła herbatę i zaczęła gawędzić z Izą.
-A czemu już do nas nie przychodzisz?-Zapadło nie zręczne milczenia. Mama nie wiedziała co zaszło między mną a Izką, nie chciałam jej mówić, bo od razu zaczęła by się martwić.
-Iza miała dużo nauki, wiesz mamuś ona jest taka zdolna. Rzekłabym wszechstronnie uzdolniona, nie miała czasu i tyle. Prawda?
-Tak, ale Zuza też się ostro uczyła, przegoniła mnie we wszystkich konkursach.
-Jak dobrze, że macie siebie i swoją przyjaźń.
-Ooo już późno, a ty mówiłaś, że ci się spieszy.
-No tak. Ja już pójdę. Do widzenia.
-Zuzu odprowadź Izunie.
Odeszłam z 'Izunią' w stronę drzwi..
-Pa. Miło było znów z tobą pogadać.-wyciągnęła ręce jakby chciała mnie uściskać
-Nie gadałaś ze mną tylko z moją mamą. Między nami nic się nie zmieniło. Narka.-Iza po naszym spotkaniu chyba zbyt dużo sobie wyobraziła. Jak myślała, że po jednej rozmowie znowu będziemy się przyjaźnić to się bardzo myliła.
Rano musiałam wstać o 4, bo pociąg był o 5.30. O 4.30 przybyła Alka, ubrana była w to:
-Cześć Kochana. Spakowana?
-No cześć Zuzuś. No jasne, pół szafy wzięłam.
-Ja też musiałam upychać, mama siedziała na walizce.
-U mnie Anula użyczyła tyłka.-Dla wyjaśnienia Anula (Ania) jest młodszą siostrą Alicji. Ania ma 10 lat.
-Anula gdzieś wyjeżdża?
-Tak, jedzie za tydzień do babci na Mazury, a później do Hiszpanii. Pamiętasz o naszym wyjeździe do Włoch? Możesz jechać?
-Tak, mama specjalnie poszła wczoraj ze mną po zakupy, może jeszcze ją naciągnę na więcej.
-Ha wiem co kombinujesz, wpadłam na to samo. Pokaże ci co już sobie kupiłam.
-Uuu ja też ci pokaże.
-Jesteście gotowe dziewczynki?
-Jasne.
-Chcecie to idźcie już do samochodu.
Poszłyśmy do auta i rozsiadłyśmy się wygodnie.
Po chwili zobaczyłam, że Iza wychodzi razem ze swoimi rodzicami i zmierzają w kierunku naszego domu. Po pięciu minutach wyszła mama, a za nią tata z bagażami.
-Mamuś co tu robi Iza i jej rodzice?
-Jadą z nami.
-Chodzi ci, że też jadą nad morze, ale będę w innym hotelu tak?
-Nie kochanie, będą w tym samym hotelu.
-Mamo czy ty nie rozumiesz, że nie lubię Izy i nie chcę z nią spędzać czasu.
-Och nie przesadzaj Zuza.-mama bardzo mnie zdenerwowała i już do końca podróży nie miałam zamiaru z nią rozmawiać.
Mój strój na wyjazd:
__________________________________________________________________________________
Przekazuję wam świeżutki rozdział i czekam na wasze cenne opinie i komentarze. ~Nika
Cześć, jest mi naprawdę głupio, że ci nie uwierzyłem. Bardzo cię przepraszam. Może chcesz się jutro spotkać i pogadać.
Dalej byłam na niego wściekła i chciałam żeby trochę się o mnie postarał:
Nie mam ochoty się spotkać. Tobie było głupio, że mi nie uwierzyłeś, a mnie przykro, bo oceniłeś mnie z góry. Mimo wszystko przeprosiny przyjmuję.
Dominik nie odpisał, a ja nie miałam zamiaru się odzywać. Zeszłam do mamuni i razem obejrzałyśmy łzawą komedię romantyczną, a później gadałyśmy do późna, aż tatko wrócił do domu.
-Cześć dziewczyny. Jeszcze nie śpicie?
-Czekamy na ciebie. Dostałeś urlop?
-Tak, ale tylko 4 dni. Macie jakieś plany?
-Tak, postanowiłyśmy, że pojedziemy nad morze.
-Wspaniale, wyjedziemy jutro rano. Zarezerwuje miejsca w hotelu.-tata usiadł do laptopa, a ja z mamą poszłyśmy pakować rzeczy. W międzyczasie dostałam smsa od Ali:
Hej, co robisz? Jutro rodzice wyjeżdżają na delegację. Spotkamy się?
Odpisałam:
Nie mogę, bo wyjeżdżamy nad morze... Wpadłam właśnie na pewien pomysł. Może pojedziesz z nami? Zapytam mamy. Zgodziła się, a jak twoja?
Odpowiedz przyszła po sekundzie:
Zgodziła się!!! To ja lecę się pakować.
Tak się cieszyłam, że spędzę czas z Alicją. Usłyszałam dzwonek do drzwi, więc szybko zbiegłam otworzyć. W drzwiach stała Izka. Moja dawna przyjaciółka, ale o niej szczegółowo opowiem później.
-Izka? Co się stało?-nie udało mi się ukryć zdziwienia.
-Widzę, że cieszy cię mój widok. Rodzice chcieli was zaprosić na małą imprezkę u nas. Co wy na to?
-A kiedy?
-Jutro.
-To niestety musimy odmówić, bo wyjeżdżamy.
-A gdzie?
-Na razie tylko nad morze.
-Ach pamiętam, ta wasza tradycja. Kiedyś jeździłyśmy razem-posmutniała Iza.
-No, ale wiesz wszystko się zmienia. Teraz jadę z Alką. Nie obraź się, ale muszę iść się pakować.-Już miałam zamykać drzwi, kiedy pojawiła się moja wspaniała mamusia.
-Oo Izunia, dawno cię u nas nie było. Może wejdziesz
-Chętnie.

Usiadłyśmy przy jednym stole, mama zrobiła herbatę i zaczęła gawędzić z Izą.
-A czemu już do nas nie przychodzisz?-Zapadło nie zręczne milczenia. Mama nie wiedziała co zaszło między mną a Izką, nie chciałam jej mówić, bo od razu zaczęła by się martwić.
-Iza miała dużo nauki, wiesz mamuś ona jest taka zdolna. Rzekłabym wszechstronnie uzdolniona, nie miała czasu i tyle. Prawda?
-Tak, ale Zuza też się ostro uczyła, przegoniła mnie we wszystkich konkursach.
-Jak dobrze, że macie siebie i swoją przyjaźń.
-Ooo już późno, a ty mówiłaś, że ci się spieszy.
-No tak. Ja już pójdę. Do widzenia.
-Zuzu odprowadź Izunie.
Odeszłam z 'Izunią' w stronę drzwi..
-Pa. Miło było znów z tobą pogadać.-wyciągnęła ręce jakby chciała mnie uściskać
-Nie gadałaś ze mną tylko z moją mamą. Między nami nic się nie zmieniło. Narka.-Iza po naszym spotkaniu chyba zbyt dużo sobie wyobraziła. Jak myślała, że po jednej rozmowie znowu będziemy się przyjaźnić to się bardzo myliła.
Rano musiałam wstać o 4, bo pociąg był o 5.30. O 4.30 przybyła Alka, ubrana była w to:

-Cześć Kochana. Spakowana?
-No cześć Zuzuś. No jasne, pół szafy wzięłam.
-Ja też musiałam upychać, mama siedziała na walizce.
-U mnie Anula użyczyła tyłka.-Dla wyjaśnienia Anula (Ania) jest młodszą siostrą Alicji. Ania ma 10 lat.
-Anula gdzieś wyjeżdża?
-Tak, jedzie za tydzień do babci na Mazury, a później do Hiszpanii. Pamiętasz o naszym wyjeździe do Włoch? Możesz jechać?
-Tak, mama specjalnie poszła wczoraj ze mną po zakupy, może jeszcze ją naciągnę na więcej.
-Ha wiem co kombinujesz, wpadłam na to samo. Pokaże ci co już sobie kupiłam.
-Uuu ja też ci pokaże.
-Jesteście gotowe dziewczynki?
-Jasne.
-Chcecie to idźcie już do samochodu.
Poszłyśmy do auta i rozsiadłyśmy się wygodnie.
Po chwili zobaczyłam, że Iza wychodzi razem ze swoimi rodzicami i zmierzają w kierunku naszego domu. Po pięciu minutach wyszła mama, a za nią tata z bagażami.
-Mamuś co tu robi Iza i jej rodzice?
-Jadą z nami.
-Chodzi ci, że też jadą nad morze, ale będę w innym hotelu tak?
-Nie kochanie, będą w tym samym hotelu.
-Mamo czy ty nie rozumiesz, że nie lubię Izy i nie chcę z nią spędzać czasu.
-Och nie przesadzaj Zuza.-mama bardzo mnie zdenerwowała i już do końca podróży nie miałam zamiaru z nią rozmawiać.
Mój strój na wyjazd:
__________________________________________________________________________________
Przekazuję wam świeżutki rozdział i czekam na wasze cenne opinie i komentarze. ~Nika
sobota, 15 listopada 2014
Rozdział V
Czytasz=komentujesz=motywujesz
_________________________________________________________________________________
Jakimś cudem obudziłam się na kanapie w salonie, ledwo otworzyłam zaspane powieki zauważyłam mamę.
-Mama? Co ty tu robisz?
-Dostałam urlop całe 7 dni.
-Naprawdę?-prawie spadłam z kanapy, Rzadko się zdarza żeby mama była o tej godzinie w domu.
-Tak kochanie. Jak tata dostanie wolne to gdzieś wyjedziemy.
-Wspaniale-przeprosiłam mamę i poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic (Dorcia już mnie umyła... językiem)
Zeszłam na dół, a tam czekało na mnie śniadanko. Jak wspaniale, tak rzadko ktoś mi robi taką maleńką przyjemność, że zapomniałam jak to jest. Kiedyś zawsze jadaliśmy wspólnie, ale rodzice zaczęli być coraz lepsi w swoim fachu i wyszło jak wyszło.
-Mmm, co przygotowałaś?
-Tu masz jogurt z owocami, a jak będziesz jeszcze chciała to zrobiłam kanapki.
-Mmm pycha.
-Kochanie masz dzisiaj czas? Może poszłybyśmy na zakupy, upiekłybyśmy ciasteczka tak jak dawniej.-mama złapała mnie za rękę i przykryła swoją.-Wiem, że spędzam z tb mało czasu i chciałabym to nadrobić, więc to ty na to?
-Jasne mamuś, chętnie spędzę z tobą cały dzisiejszy dzień.
-A nie miałaś na dziś planów?
-Miałam takie drobne spotkanko, ale da się je przełożyć.
-Na pewno?
-Mamuś, ty jesteś ważniejsza od jakiegoś tam spotkania.-Zjadłam i podziękowałam za śniadanie. Poszłam do pokoju i wysłałam sms do Dominika:
Cześć, niestety nie mogę się dziś z tobą spotkać. Może innym razem. Przepraszam Zuza.
Po minucie dostałam odpowiedź:
Spoko, a co ci wypadło? Jeśli można wiedzieć.
Miałam wymyślić jakieś drobne kłamstewko, ale postanowiłam być szczera:
Moja mama dużo pracuję, a dziś wzięła sobie wolne i chcę z nią spędzić trochę czasu.
Odpowiedź przyszła dopiero po 10 minutach:
Wiesz myślałam, że jesteś inna. Jak chciałaś mnie zbyć to trzeba było powiedzieć wprost albo wymyślić lepsze kłamstwo.
Troszkę się zdenerwowałam. Jak on śmiał mnie oceniać i mówić że kłamię, nawet mnie nie zna!
Nie zachowuj się jakbyś znał mnie całe życie! Powiedziałam ci prawdę, ale skoro twierdzisz, że kłamie to lepiej, że nie doszło do naszego spotkania.
Wzburzona zaczęłam przekopywać szafę i w końcu wybrałam to:
Po szybkiej wizycie w toalecie, zeszłam na dól do mamy.
-Idziemy?
-Jasne, najpierw pójdziemy na małe zakupy, a później wstąpimy do supermarketu po produkty na muffiny.
Jadą samochodem krzyczałyśmy w niebo głosy, śpiewając przeboje z młodości mamy. Zawsze tak robiłyśmy, taka mała tradycja.
Jak zwykle świetnie bawiłam się mamą na zakupach, weszłyśmy do croppa i paru innych sklepów. Na końcu naszego małego, zakupowego szaleństwa, obładowane ciężkimi torbami weszłyśmy do supermarketu. W środku spotkałyśmy Dominika, sądząc po jego minie było mu strasznie głupio, że rano mi nie uwierzył, patrzył na mnie błagalnym, przepraszającym wzrokiem. Ja nie zwróciłam na niego najmniejszej uwagi.
piątek, 14 listopada 2014
Sorry!
Na początek chcę przeprosić za moją nieobecność. Miałam problem z dostępem do internetu i nie mogłam dodać kolejnych rozdziałów. Teraz konkretna informacja: Jutro pojawi się nowy rozdział. Jeszcze raz przepraszam~Nika
sobota, 8 listopada 2014
Rozdział IV
-Widzę, że jesteś sama, więc może wyjaśnimy sobie sytuacje z dzisiaj.
-Ja nie czuję, potrzeby wyjaśniania ci czegokolwiek.
-Wiem, że zrobiłaś to żeby dowiedzieć się czy naprawdę mi na tobie zależy.
-Nie, nie, nie! Źle odczytujesz sygnały, nie obchodzi mnie co do mnie czujesz. Nie podobasz mi się i raczej nigdy nie spodobasz. Niech to do ciebie dotrze! Poszłam do tej kawiarni, bo myślałam, że chociaż tam cię nie spotkam.-zagwizdałam na Dorke i gwałtownie wstałam z ławki.
-Poczekaj, porozmawiajmy jeszcze.
-Ja już powiedziałam wszystko, a teraz żegnaj.-Odeszłam, wręcz odbiegłam, bo bałam się trochę, że on zacznie mnie gonić i jak najszybciej chciałam zwiększyć odległość między nami. Do domu wbiegłam tak szybko, że omal nie wyważyłam drzwi. Szybko je zamknęłam jakby ze strachu, że Arek tu wpadnie i coś mi zrobi. Tak wiem, to podchodzi pod jakąś paranoję, ale o słyszę pukanie do drzwi, dobrze, że je zamknęłam. Podeszłam na palcach do drzwi. Ha wcale nie zwariowałam! Pod drzwiami stał Arek i delikatnie mówiąc natarczywie w nie stukał.
-Wiem, że tam jesteś! Gdzie byś uciekła. Otwórz!chciałam
Oddaliłam się po cichutku od drzwi i poleciałam na górę do swojego pokoju. Nie dawać znaku, że jestem, bo to by go tylko rozsierdziło, a i tak walił jak jakiś opętaniec. Poszłam do łazienki (tylko tam nie było okien) wzięłam laptop i postanowiłam obejrzeć film. Na szczęście moja sunia padła wykończona spacerem i drzemała koło moich nóg. Po pół godzinie Arek dał sobie spokój i przestał demolować swoimi pięściami moje drzwi. Wyłączyłam komputer i zeszłam na dół, bo trochę zgłodniałam, zapaliłam światło i Arek znowu zaczął walić w moje drzwi, wkurzyłam się i otworzyłam mu drzwi.
-Przestaniesz się dobijać albo dzwonię na policję i oni cię uspokoją!
-Masz ze mną porozmawiać.
-Nie będziesz mi rozkazywał! Zmywasz się stąd albo zadzwonię gdzie trzeba! Wypad! Już!
-Jak sobie życzysz.
-Masz tu więcej nie wracać!
Zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem. Tak się zdenerwowałam, że odechciało mi się jeść, napiłam się tylko soku pomarańczowego. Nie minęło pięć minut, a znowu ktoś zaczął pukać do drzwi. Nerwowo szarpnęłam klamkę.
-Czego znowu chcesz?!-zobaczyłam zdziwioną minę Dominika.-Ojej przepraszam, myślałam, że to ktoś inny.
-Nie ma sprawy, chciałem wiedzieć czy nasze spotkanie jest aktualne.
-Jasne.
-To do zobaczenia, ja już pójdę.
-Do zobaczenia. Nie mogę się doczekać-powiedziałam już troszkę ciszej.
Zamknęłam drzwi i poszłam się wykąpać. Nalałam dużo wody i dodałam żelu. Weszłam do ciepłej wody i zatraciłam się w tej krótkiej przyjemności. Po dokładnym wymoczeniu ciała, aż do odmoczonych palców, założyłam moją piżamę:
wtorek, 4 listopada 2014
Hello :)
Witam wszystkich czytelników mojego bloga! Nie wchodziłam tu przez dwa dni, a teraz patrzę i 240 wyświetleń, komentarze dodane przy III rozdziale. Jestem zachwycona, waszą aktywnością :* IV rozdział najprawdopodobniej pojawi się w piątek, bo teraz nie mam zbytnio czasu, dużo nauki, testy prawie codziennie :) Ale dzięki wam mam zawsze dobry humor. Pozdrowionka~Nika
niedziela, 2 listopada 2014
Rozdział III
Gdy obudziłam się rano, rodziców już nie było. Była 10 więc szybko się ubrałam i poszłam na zakupy. Weszłam do croppa, housa, reserveda, orsaya, deischmana, a na końcu do empika. Chciałam kupić sobie Gwiazd naszych wina i kilka innych książek. Przy półce z kryminałami wpadłam na Dominika.
-O hej. Zuza tak?
-Cześć, tak. Co ty tu robisz?
-Kupuje książki.
-No tak, głupie pytanie.
-Może chcesz iść na lody?
-Chętnie.
Poszliśmy do najbliższej kawiarni, co nie było dobrym rozwiązaniem, bo siedział tam Arek z kumplami. Tak jak się spodziewałam Arek nie mógł znieść mojego widoku z innym chłopakiem.
-No proszę, ja nie byłem odpowiedni na spotkanie, ale ten laluś to co innego.
-O co ci chodzi? Mam prawo spotykać się z ludźmi.
-Jakiś problem-wtrącił się Dominik.
-Nie, to po prostu zazdrosny i nieopanowany baran. Może stąd pójdziemy?
-Jasne.
Wstałam i wyszłam z Dominikiem z kawiarni w której nie dało się wytrzymać.
-Przepraszam cię za niego.
-No jest zazdrosny, ja też bym był.
Poszliśmy na spacer, na którym dowiedziałam się, że Dominik chcę iść na biochem, że jego tata to słynny Grzegorz Gruszyński chętnie czytałam jego książki.
-A ty się tu uczyłeś?
-Tak, ale dopiero od 2 gimnazjum.
-A gdzie wcześniej mieszkałeś?
-We Włoszech, ale tylko dwa miesiące.
-Często się przeprowadzasz?
-Tak, wiesz ojciec ma propozycje od różnych wydawnictw, więc często wyjeżdżamy, ale liceum mam skończyć w jednym miejscu.
-Super. Tutaj mieszkam.-Naszym oczom ukazał się mój domek.
-Miło się rozmawiało. Nie chcę być nachalny, ale dałabyś mi swój numer.
-Jasne, daj komórkę to zapisze, ty zapisz swój.-podałam mu telefon.
-Dzięki, pa.
-Pa.
Weszłam rozanielona do domu. Strasznie się ucieszyłam, że go spotkałam. Nie mogłam przestać myśleć o nim odkąd go zobaczyłam, a teraz mam jego numer. Bez wariactw Zuza. Ogarnij się!
Usiadłam na sofie i nie wiedziałam co robić, moja komórka nagle zawibrowała. To Arek napisał:
Co to był za goguś? Ze mną to nie masz czasu wyjść, ale z jakimś pajacem owszem. Chciałaś zrobić mi na złość? To udało się. Wyjaśnisz mi to?
Wzburzona odpisałam temu idiocie:
Nie będę ci nic wyjaśniać, bo nie jesteś nikim bliskim żebym ci się tłumaczyła. Masz chyba za wysokie mniemanie o sb, bo mam ciekawsze zajęcia niż robienie ci na złość. Nie miałam czasu, bo nie chciałam go mieć. Daj mi spokój. Nara.
Po minucie mój telefon znów dał o sb znać. Już miałam ochotę rzucić nim o ścianę, ale na wyświetlaczu ukazało się imię Dominik:
Cześć, nie chcę wyjść na wariata, ale nie mogę przestać o tobie myśleć. Chciałbym się spotkać. Masz może jutro czas, na spacer albo cokolwiek innego?
Odpisałam
Chętnie z tobą gdzieś wyjdę. Może o 12 w parku?
Po sekundzie przyszła odp
Okey, do zobaczenia.
Zadzwoniłam do Ali.
-Cześć Zuzu, co tam u ciebie?
-wspaniale, a u cb?
-Też cudownie, ale muszę ci o tym opowiedzieć osobiście. Spotkamy się?
-Jasne, ja też ci coś opowiem. To może wpadniesz teraz do mnie, jestem sama w domu.
-Spoko, będę za 10 min.
Siedziałam jak na szpilkach, gdy tylko usłyszałam dzwonek do drzwi wyleciałam z salonu jak torpeda.
-Cześć, wchódź.
-Muszę ci podziękować.
-Za co?
-Za to, że zgodziłaś się udawać tą randkę. Jak wyszłam z nim, powiedział mi, że cieszy z naszego spotkania i chcę zaprosić mnie na randkę.-Iiiip zapiszczałyśmy z radości.
-A co ty chciałaś mi powiedzieć?
-Jak wyszłaś z Przemkiem, chciałam pozbyć się Arka, więc powiedziałam, że muszę iść do Klaudi, ale najpierw do toalety i jak wychodziłam to wpadłam na takiego Dominika. No i dzisiaj poszłam na zakupy, i znowu na niego wpadłam. Jesteśmy na jutro umówieni.
-No no no, gratuluje. Przystojny?
-No jasne.
-Ty to masz powodzenia.
-Nie takie jak ty. Może coś obejrzymy?
-Chętnie, a co masz?
-wypożyczyłam dzisiaj Obecność. Co ty na to?
-A ja na to jak na lato.
-Poczekaj zrobię popcorn.
Ala siedziała u mnie do 20, a potem musiała iść, bo przyjechała jej babcia. Znów zostałam sama, rodzice dzwonili, że dziś nie wrócą do domu, bo mają mnóstwo pracy, było jeszcze wcześnie, więc postanowiłam wyprowadzić Dorcie na spacer.
Poszłam do pobliskiego parczku i spuściłam tam Dore. Usiadłam na ławce i czekałam aż sunia się wybiega. Poddałam się własnym rozmyślenią. Moje myśli rozwiał uścisk dłoni, odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam...
___________________________________________________________________________________
Rozdział III skończony. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Jak myślicie kogo zobaczyła Zuza?~Nika
-O hej. Zuza tak?
-Cześć, tak. Co ty tu robisz?
-Kupuje książki.
-No tak, głupie pytanie.
-Może chcesz iść na lody?
-Chętnie.
Poszliśmy do najbliższej kawiarni, co nie było dobrym rozwiązaniem, bo siedział tam Arek z kumplami. Tak jak się spodziewałam Arek nie mógł znieść mojego widoku z innym chłopakiem.
-No proszę, ja nie byłem odpowiedni na spotkanie, ale ten laluś to co innego.
-O co ci chodzi? Mam prawo spotykać się z ludźmi.
-Jakiś problem-wtrącił się Dominik.
-Nie, to po prostu zazdrosny i nieopanowany baran. Może stąd pójdziemy?
-Jasne.
Wstałam i wyszłam z Dominikiem z kawiarni w której nie dało się wytrzymać.
-Przepraszam cię za niego.
-No jest zazdrosny, ja też bym był.
Poszliśmy na spacer, na którym dowiedziałam się, że Dominik chcę iść na biochem, że jego tata to słynny Grzegorz Gruszyński chętnie czytałam jego książki.
-A ty się tu uczyłeś?
-Tak, ale dopiero od 2 gimnazjum.
-A gdzie wcześniej mieszkałeś?
-We Włoszech, ale tylko dwa miesiące.
-Często się przeprowadzasz?
-Tak, wiesz ojciec ma propozycje od różnych wydawnictw, więc często wyjeżdżamy, ale liceum mam skończyć w jednym miejscu.
-Super. Tutaj mieszkam.-Naszym oczom ukazał się mój domek.
-Miło się rozmawiało. Nie chcę być nachalny, ale dałabyś mi swój numer.-Jasne, daj komórkę to zapisze, ty zapisz swój.-podałam mu telefon.
-Dzięki, pa.
-Pa.
Weszłam rozanielona do domu. Strasznie się ucieszyłam, że go spotkałam. Nie mogłam przestać myśleć o nim odkąd go zobaczyłam, a teraz mam jego numer. Bez wariactw Zuza. Ogarnij się!
Usiadłam na sofie i nie wiedziałam co robić, moja komórka nagle zawibrowała. To Arek napisał:
Co to był za goguś? Ze mną to nie masz czasu wyjść, ale z jakimś pajacem owszem. Chciałaś zrobić mi na złość? To udało się. Wyjaśnisz mi to?
Wzburzona odpisałam temu idiocie:
Nie będę ci nic wyjaśniać, bo nie jesteś nikim bliskim żebym ci się tłumaczyła. Masz chyba za wysokie mniemanie o sb, bo mam ciekawsze zajęcia niż robienie ci na złość. Nie miałam czasu, bo nie chciałam go mieć. Daj mi spokój. Nara.
Po minucie mój telefon znów dał o sb znać. Już miałam ochotę rzucić nim o ścianę, ale na wyświetlaczu ukazało się imię Dominik:
Cześć, nie chcę wyjść na wariata, ale nie mogę przestać o tobie myśleć. Chciałbym się spotkać. Masz może jutro czas, na spacer albo cokolwiek innego?
Odpisałam
Chętnie z tobą gdzieś wyjdę. Może o 12 w parku?
Po sekundzie przyszła odp
Okey, do zobaczenia.
Zadzwoniłam do Ali.
-Cześć Zuzu, co tam u ciebie?
-wspaniale, a u cb?
-Też cudownie, ale muszę ci o tym opowiedzieć osobiście. Spotkamy się?
-Jasne, ja też ci coś opowiem. To może wpadniesz teraz do mnie, jestem sama w domu.
-Spoko, będę za 10 min.
Siedziałam jak na szpilkach, gdy tylko usłyszałam dzwonek do drzwi wyleciałam z salonu jak torpeda.
-Cześć, wchódź.
-Muszę ci podziękować.
-Za co?
-Za to, że zgodziłaś się udawać tą randkę. Jak wyszłam z nim, powiedział mi, że cieszy z naszego spotkania i chcę zaprosić mnie na randkę.-Iiiip zapiszczałyśmy z radości.
-A co ty chciałaś mi powiedzieć?
-Jak wyszłaś z Przemkiem, chciałam pozbyć się Arka, więc powiedziałam, że muszę iść do Klaudi, ale najpierw do toalety i jak wychodziłam to wpadłam na takiego Dominika. No i dzisiaj poszłam na zakupy, i znowu na niego wpadłam. Jesteśmy na jutro umówieni.
-No no no, gratuluje. Przystojny?
-No jasne.
-Ty to masz powodzenia.
-Nie takie jak ty. Może coś obejrzymy?
-Chętnie, a co masz?
-wypożyczyłam dzisiaj Obecność. Co ty na to?
-A ja na to jak na lato.
-Poczekaj zrobię popcorn.
Ala siedziała u mnie do 20, a potem musiała iść, bo przyjechała jej babcia. Znów zostałam sama, rodzice dzwonili, że dziś nie wrócą do domu, bo mają mnóstwo pracy, było jeszcze wcześnie, więc postanowiłam wyprowadzić Dorcie na spacer.
Poszłam do pobliskiego parczku i spuściłam tam Dore. Usiadłam na ławce i czekałam aż sunia się wybiega. Poddałam się własnym rozmyślenią. Moje myśli rozwiał uścisk dłoni, odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam...
___________________________________________________________________________________
Rozdział III skończony. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Jak myślicie kogo zobaczyła Zuza?~Nika
Hejka!
Hej, przepraszam, że wczoraj nic nie pisałam, ale nie miałam dostępu do internetu. Za chwilkę dodam 3 rozdział. Na razie dodaje je dość często, bo chcę żeby wchodząc na mojego bloga każdy mógł przeczytać coś czego jeszcze nie widział.~Nika
piątek, 31 października 2014
Oh Yea!
Już 150 wyświetleń! Jak ja wam dziękuję za te 150 wyświetleń, to dla mnie bardzo ważne. Kiedy widzę, że z każdym dniem jest coraz więcej odwiedzających mam ochotę krzyczeć ze szczęścia. Jesteście wspaniali dziękuję wam <3 ~Nika
czwartek, 30 października 2014
Rozdział II
Punktualnie o 13.30 przyszedł Arek.
-Cześć, wejdź wezmę tylko torbę.
-Okey.
Zamknęłam dom i ruszyliśmy w stronę Pizzeri.
-Pięknie wyglądasz, zresztą jak zwykle.-skomplementował mnie Arek. Kiedyś coś nas łączyło, ale doszliśmy do wniosku, że chcemy być przyjaciółmi.
-Dziękuję. Jak zwykle jesteś uroczy, taki podrywacz.
-Niestety ciebie nie udało mi się olśnić.
-Och przestań, było minęło. Jesteś wspaniałym przyjacielem.
-Tak wiem, ale może ja nie chcę być tylko przyjacielem.-Tą niezręczną rozmowę przerwała nam na szczęście Alicja.
-Zuza! Uu widzę, że coś się między wami kroi.
-Widzę, że na wakacje ci się wzrok zepsuł, bo źle widzisz. A gdzie reszta?
-Jest tylko Przemek, reszta nie mogła.-Odciągnęłam Alicję na bok i zapytałam.
-Nie mogła, czy w ogóle nie zadzwoniłaś?
-Oj no wiesz chciałam poznać bliżej Przemka, a było tak głupio samej, więc taka jakby podwójna randka.
-Podwójna randka?! Z Arkiem?! Przecież wiedziałaś, że nie chcę z nim być ani nawet dawać mu nadziei!
-Och Zuzu nie gniewaj się, przepraszam. Zaraz im powiem, że spotkanie odwołane.
-Dobra już zrobię to, ale masz nie wspominać przy Arku, że to randka.
-Iipp jesteś wielka.
-Wiem.
Zawołałyśmy Arka i Przemka.
-Gdzie reszta?-zapytał Aruś.
-Nie mogli przyjść, ale my jesteśmy. Idziemy?
-Jasne.
Weszliśmy do sali, która była prawie pusta. Tylko przy stoliku pod ścianą siedziało kilku chłopaków, na oko w naszym wieku. Nie powiem byli całkiem przystojni.
-Jaką zamawiamy?
-Hawajską?
-Pepperoni?
-A może obydwie?
-Okey.
Ja z Alicją zajęłyśmy stolik w rogu sali i chłopcy poszli zamówić.
-Widziałaś! Przemuś dwa razy na mnie spojrzał.
-To na pewno miłość.
-Nie bądź sarkastyczna. Tak, wiem mogłam ci powiedzieć prawda, ale myślałam, że się nie zgodzisz.
-Dobrze myślałaś.
-Oj zobaczysz nie będzie tak źle.
Naszą krótką konwersację przerwał powrót chłopaków.
-O czym tak gadacie?-zapytał 'Przemuś'
-A Zuza właśnie zastanawiała się dlaczego reszta nie przyszła.
Zjedliśmy pizze i nagle Alicja i Przemek musieli szybko iść. Ja też nie chciałam zbyt długo siedzieć tu z Arkiem.
-Wiesz ja już chyba pójdę.
-Odprowadzę cię.
-Nie, ja jeszcze muszę iść do Klaudii. To pa.
-Nie wyjdziemy razem?
-Nie, idę do toalety.
Szybkim krokiem pomknęłam do toalety, gdy wyszłam upadłam, dokładniej upadłam bo zderzyłam się z, eee nie wiem z kim.
-Przepraszam, nie zauważyłem cię.
-Nic się nie stało. To ja przepraszam.-spojrzałam na chłopaka przez którego upadłam. Był wysokim brunetem o niebieskich oczach. T-shirt opinał się na imponujących mięśniach.
-Jestem Dominik.
-A ja Zuza.
-Ładnie. Jeszcze raz przepraszam.
-Naprawdę nie ma sprawy. Muszę już iść pa.
-Do zobaczenia Zuzanno.
Serce tłukło mi się w piersi, ale dlaczego? Przecież to był zwykły chłopak, nic o nim nie wiem, tylko tyle, że ma na imię Dominik i, że ma piękne oczy, takie głębokie. Nie wiem po co się nim zachwycam skoro i tak się nigdy nie spotkamy.
Moje krótkie rozmyślenia przerwał Arek.
-O już wyszłaś od Klaudii?
-Nie było jej w domu.
-To masz trochę czasu?
-Niestety nie, mama dzwoniła, że pójdziemy na zakupy bo wróciła.
-Oo szkoda, a może jutro?
-Jutro chcę spotkać się z Alicją.
-Ale z tego co wiem, to ona jutro spotyka się z Przemkiem.
-No nie wiem zobaczę, a czemu tak wypytujesz?
-Bo chciałem się spotkać, pogadać o nas i w ogóle.
-Arek co do nas to łączy nas tylko koleżeństwo.
-Och kiedy ty zrozumiesz, że to jest coś więcej?
-A kiedy ty zrozumiesz, że dla mnie jesteś tylko kolegą? No właśnie oboje wiemy, że nigdy. Wiesz ja już lepiej pójdę, bo jeszcze się pokłócimy.-odeszłam szybkim krokiem w stronę mojego domu. Mojej mamy oczywiście nie było, ale doszłam do wniosku, że muszę iść jutro na zakupy. Zadzwoniłam do mamy, żeby zapytać o której wrócę.
-Halo?
-Cześć mamuś, o której dzisiaj wrócisz?
-Za pół godziny będę w domu kochanie. Wiesz kończę, bo jadę samochodem i nie bardzo mam czas gadać.
-Pa.
Poszłam do salonu i włączyłam TV leciał akurat mój ulubiony serial. Po półgodziny usłyszałam jak mama wjeżdża na podwórko, wyłączyłam TV i poszłam do kuchni.
-Cześć mamuś, jak było w pracy?
-Ciężko, ale na szczęście jestem już w domu.
-Mamo, pójdziemy jutro na zakupy? Chciałabym sb kupić kilka ciuszków i książek.
-Ja jutro nie mogę, ale jak chcesz to dam ci pieniądzę i sama pójdziesz.
-Okey, a możesz mi dać teraz, bo później zapomnimy.
-Dobra masz tu 300. Tyle chyba starczy.
-Jasne, to wręcz nadmiar.
Poszłam na górę i zaczęłam czytać, ale nie mogłam się skupić. Moje nieudane starania skoncentrowania się przerwał dźwięk przychodzącego sms-a. Spojrzałam na wyświetlacz, to był Arek:
Cześć Zuzia, może chciałabyś gdzieś jutro wyskoczyć, do kina, na lody. Co ty na to?
Odpisałam mu po minucie.
Jutro nie mogę, bo chcę zrobić małe zakupy.
Arek odpisał po sekundzie jakby odpowiedź miał gotową zanim jeszcze odczytał moją wiadomość.
Może mogę ci potowarzyszyć?
Jego nachalność zaczęła mnie już irytować, ale starałam się być miła.
Wynudzisz się tylko. Może kiedy indziej.
Arek chyba dał sobie spokój. Tata wrócił dziś wcześniej, więc mieliśmy rodzinną kolacyjkę.
-Jak ci minął dzień kochanie?
-A same nudy, a u was?
-Jak zwykle praca, praca, praca. - konwersację przerwał nam dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę-wstałam od stołu i otworzyłam drzwi. Ujrzałam w nich Arka.
-Co chcesz?
-Może chcesz się przejść albo chcesz żebym z tobą posiedział.
-Nie, ale chcę żebyś dał mi spokój. Nie byliśmy, nie jesteśmy i nigdy nie będziemy parą. Znajdź inny obiekt westchnień i zacznij dręczyć kogoś innego.
-Ale Zuza
-Nie ma ale. Masz dać mi spokój, dla ciebie nie będę miała czasu ani jutro ani po jutrze, więc nara.-Zachowałam się nie kulturalnie i zamknęłam mu drzwi przed nosem.
-Kto to był?
-A kolega z mojej starej klasy. Ja już pójdę. Najadłam się już.
Poszłam do pokoju i włączyłam komputer. Znalazłam swój ulubiony film i zaczęłam oglądać. Po 23 poszłam spać.
___________________________________________________________________________________
Mamy drugi rozdział! Zapraszam do czytania i przepraszam, że nie pojawił się on wczoraj. Mam nadzieję, że wam się spodoba~Nika
Czytasz=komentujesz=motywujesz
-Cześć, wejdź wezmę tylko torbę.
-Okey.
Zamknęłam dom i ruszyliśmy w stronę Pizzeri.
-Pięknie wyglądasz, zresztą jak zwykle.-skomplementował mnie Arek. Kiedyś coś nas łączyło, ale doszliśmy do wniosku, że chcemy być przyjaciółmi.
-Dziękuję. Jak zwykle jesteś uroczy, taki podrywacz.
-Niestety ciebie nie udało mi się olśnić.
-Och przestań, było minęło. Jesteś wspaniałym przyjacielem.
-Tak wiem, ale może ja nie chcę być tylko przyjacielem.-Tą niezręczną rozmowę przerwała nam na szczęście Alicja.
-Zuza! Uu widzę, że coś się między wami kroi.
-Widzę, że na wakacje ci się wzrok zepsuł, bo źle widzisz. A gdzie reszta?
-Jest tylko Przemek, reszta nie mogła.-Odciągnęłam Alicję na bok i zapytałam.
-Nie mogła, czy w ogóle nie zadzwoniłaś?
-Oj no wiesz chciałam poznać bliżej Przemka, a było tak głupio samej, więc taka jakby podwójna randka.
-Podwójna randka?! Z Arkiem?! Przecież wiedziałaś, że nie chcę z nim być ani nawet dawać mu nadziei!
-Och Zuzu nie gniewaj się, przepraszam. Zaraz im powiem, że spotkanie odwołane.
-Dobra już zrobię to, ale masz nie wspominać przy Arku, że to randka.
-Iipp jesteś wielka.
-Wiem.
Zawołałyśmy Arka i Przemka.
-Gdzie reszta?-zapytał Aruś.
-Nie mogli przyjść, ale my jesteśmy. Idziemy?
-Jasne.
Weszliśmy do sali, która była prawie pusta. Tylko przy stoliku pod ścianą siedziało kilku chłopaków, na oko w naszym wieku. Nie powiem byli całkiem przystojni.
-Jaką zamawiamy?
-Hawajską?
-Pepperoni?
-A może obydwie?
-Okey.
Ja z Alicją zajęłyśmy stolik w rogu sali i chłopcy poszli zamówić.
-Widziałaś! Przemuś dwa razy na mnie spojrzał.
-To na pewno miłość.
-Nie bądź sarkastyczna. Tak, wiem mogłam ci powiedzieć prawda, ale myślałam, że się nie zgodzisz.
-Dobrze myślałaś.
-Oj zobaczysz nie będzie tak źle.
Naszą krótką konwersację przerwał powrót chłopaków.
-O czym tak gadacie?-zapytał 'Przemuś'
-A Zuza właśnie zastanawiała się dlaczego reszta nie przyszła.
Zjedliśmy pizze i nagle Alicja i Przemek musieli szybko iść. Ja też nie chciałam zbyt długo siedzieć tu z Arkiem.
-Wiesz ja już chyba pójdę. -Odprowadzę cię.
-Nie, ja jeszcze muszę iść do Klaudii. To pa.
-Nie wyjdziemy razem?
-Nie, idę do toalety.
Szybkim krokiem pomknęłam do toalety, gdy wyszłam upadłam, dokładniej upadłam bo zderzyłam się z, eee nie wiem z kim.-Przepraszam, nie zauważyłem cię.
-Nic się nie stało. To ja przepraszam.-spojrzałam na chłopaka przez którego upadłam. Był wysokim brunetem o niebieskich oczach. T-shirt opinał się na imponujących mięśniach.
-Jestem Dominik.
-A ja Zuza.
-Ładnie. Jeszcze raz przepraszam.
-Naprawdę nie ma sprawy. Muszę już iść pa.
-Do zobaczenia Zuzanno.
Serce tłukło mi się w piersi, ale dlaczego? Przecież to był zwykły chłopak, nic o nim nie wiem, tylko tyle, że ma na imię Dominik i, że ma piękne oczy, takie głębokie. Nie wiem po co się nim zachwycam skoro i tak się nigdy nie spotkamy.
Moje krótkie rozmyślenia przerwał Arek.
-O już wyszłaś od Klaudii?
-Nie było jej w domu.
-To masz trochę czasu?
-Niestety nie, mama dzwoniła, że pójdziemy na zakupy bo wróciła.
-Oo szkoda, a może jutro?
-Jutro chcę spotkać się z Alicją.
-Ale z tego co wiem, to ona jutro spotyka się z Przemkiem.
-No nie wiem zobaczę, a czemu tak wypytujesz?
-Bo chciałem się spotkać, pogadać o nas i w ogóle.
-Arek co do nas to łączy nas tylko koleżeństwo.
-Och kiedy ty zrozumiesz, że to jest coś więcej?
-A kiedy ty zrozumiesz, że dla mnie jesteś tylko kolegą? No właśnie oboje wiemy, że nigdy. Wiesz ja już lepiej pójdę, bo jeszcze się pokłócimy.-odeszłam szybkim krokiem w stronę mojego domu. Mojej mamy oczywiście nie było, ale doszłam do wniosku, że muszę iść jutro na zakupy. Zadzwoniłam do mamy, żeby zapytać o której wrócę.
-Halo?
-Cześć mamuś, o której dzisiaj wrócisz?
-Za pół godziny będę w domu kochanie. Wiesz kończę, bo jadę samochodem i nie bardzo mam czas gadać.
-Pa.
Poszłam do salonu i włączyłam TV leciał akurat mój ulubiony serial. Po półgodziny usłyszałam jak mama wjeżdża na podwórko, wyłączyłam TV i poszłam do kuchni.
-Cześć mamuś, jak było w pracy?
-Ciężko, ale na szczęście jestem już w domu.
-Mamo, pójdziemy jutro na zakupy? Chciałabym sb kupić kilka ciuszków i książek.
-Ja jutro nie mogę, ale jak chcesz to dam ci pieniądzę i sama pójdziesz.
-Okey, a możesz mi dać teraz, bo później zapomnimy.
-Dobra masz tu 300. Tyle chyba starczy.
-Jasne, to wręcz nadmiar.
Poszłam na górę i zaczęłam czytać, ale nie mogłam się skupić. Moje nieudane starania skoncentrowania się przerwał dźwięk przychodzącego sms-a. Spojrzałam na wyświetlacz, to był Arek:
Cześć Zuzia, może chciałabyś gdzieś jutro wyskoczyć, do kina, na lody. Co ty na to?
Odpisałam mu po minucie.
Jutro nie mogę, bo chcę zrobić małe zakupy.
Arek odpisał po sekundzie jakby odpowiedź miał gotową zanim jeszcze odczytał moją wiadomość.
Może mogę ci potowarzyszyć?
Jego nachalność zaczęła mnie już irytować, ale starałam się być miła.
Wynudzisz się tylko. Może kiedy indziej.
Arek chyba dał sobie spokój. Tata wrócił dziś wcześniej, więc mieliśmy rodzinną kolacyjkę.
-Jak ci minął dzień kochanie?
-A same nudy, a u was?
-Jak zwykle praca, praca, praca. - konwersację przerwał nam dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę-wstałam od stołu i otworzyłam drzwi. Ujrzałam w nich Arka.
-Co chcesz?
-Może chcesz się przejść albo chcesz żebym z tobą posiedział.
-Nie, ale chcę żebyś dał mi spokój. Nie byliśmy, nie jesteśmy i nigdy nie będziemy parą. Znajdź inny obiekt westchnień i zacznij dręczyć kogoś innego.
-Ale Zuza
-Nie ma ale. Masz dać mi spokój, dla ciebie nie będę miała czasu ani jutro ani po jutrze, więc nara.-Zachowałam się nie kulturalnie i zamknęłam mu drzwi przed nosem.
-Kto to był?
-A kolega z mojej starej klasy. Ja już pójdę. Najadłam się już.
Poszłam do pokoju i włączyłam komputer. Znalazłam swój ulubiony film i zaczęłam oglądać. Po 23 poszłam spać.
___________________________________________________________________________________
Mamy drugi rozdział! Zapraszam do czytania i przepraszam, że nie pojawił się on wczoraj. Mam nadzieję, że wam się spodoba~Nika
Czytasz=komentujesz=motywujesz
wtorek, 28 października 2014
Dziękuję!
Chciałabym bardzo wam podziękować za 44 wyświetlenia <3 Wiem, że może to nie jest jakaś gigantyczna liczba, ale dla mnie jesteście wspaniali :* Następny rozdział pojawi się jutro, bo dzisiaj nie mam już siły na pisanie. Jeszcze raz dziękuję za te wyświetlenia *_* Zapomniałam o najważniejszym. Bardzo chciałam podziękować Rosie Horan, autorce kilku wspaniałych blogów :* Wyraziła zdanie na temat mojego bloga i pomaga mi w zdobyciu czytelników. Dziękuje kochana, jesteś wielka <3~Nika
niedziela, 26 października 2014
Rozdział I
Rozdział I
-Zuza ty widziałaś jak on wyprzystojniał? Jeszcze wakacje się nie rozkręcił, a już widać, że zadbał o swój wygląd. Jakie ma mięśnie. Dwa razy spojrzał w moją stronę!-trajkotała Ala moja najlepsza przyjaciółka.Właśnie wracałyśmy z zakończenia roku. Oficjalnie zakończyłyśmy edukację w gimnazjum.
-Zuzka ty mnie w ogóle słuchasz?
-Jasne, mówiłaś jak to Przemek wyprzystojniał i się zmienił, i żałujesz, że wcześniej nie zauważyłaś jaki jest, bo nosił dresy przez co wtapiał się w tło.
-No, matko jaki on jest boski! Pomyśleć, że spławiłaś go w tamtym roku, może nie wyglądał tak jak teraz, ale najgorszy nie był.
-Mam pomysł, może ja was spikne. Tak niby przypadkiem na niego wpadniemy i was przedstawię, co ty na to?
-Och serio byś to dla mnie zrobiła? Jesteś wielka, uwielbiam cię! Cieszę się, że mam taką wspaniałą przyjaciółkę jak ty.
-och bo się zaczerwienie. Wiesz, że zrobiłabym wszystko żeby moja najlepsza przyjaciółka była szczęśliwa. Czy to nie twój tata?
-A zapomniałam ci powiedzieć, że kochani rodzice zabierają mnie dziś na bankiet.
-Przynajmniej nie wynudzisz się przed telewizorem.
-Tak, bo starzy biznesmeni to wzór zabawy.
-Leć już, bo twój tata się denerwuje.
-Nie on zawsze ma taką minę.
Zaśmiewałyśmy się w najlepsze.
-Pa kochana.
-Pa Ala.
Dotarłam do pustego domu. Mama była w klinice, a tata w kancelarii. Zostawili mi kartkę:
Zuzuś dzisiaj mam dużo zabiegów, a tata musi posiedzieć nad sprawą, więc wrócimy późno.
Odgrzej sobie obiad, nie czekaj na nas.
Kocham
mama
Odgrzałam sobie obiad, zjadłam i nie miałam kompletnie pomysłu co robić. Poszłam do salonu i włączyłam telewizor, niestety nie leciało nic ciekawego. Zamknęłam dom i poszłam na górę do swojego pokoju. Zaczęłam czytać książkę i sama nie wiem kiedy zasnęłam.
Obudziły mnie hałasy dochodzące z dołu. To pewnie rodzice wrócili z pracy. Znów zasnęłam i obudziłam się o 7.00 To niewyobrażalnie wczesna pora, szczególnie w pierwszy dzień wakacji. Zeszłam na dół do kuchni, napić się soku. Rodziców jak zwykle o tej porze już nie było.
Zrobiłam sobie śniadanie i poszłam do salonu. Ubrałam się w to:
a włosy związałam w kucyk. Zabrałam się za porządkowanie szafy. Po ogarnięciu tej stajni Augiasza, zadzwoniłam do Alicji.
-Halo?
-Cześć, obudziłam cię?
-Nie no coś ty. Tylko odpoczywałam po śnie.
-Heh rozumiem, spotkamy się dzisiaj?
-Jasne. Może pójdziemy na pizze z Przemkiem i innymi?
-Okey, a obdzwonisz Przemka i innych.
-Mogę to zrobić, ale nie mam numeru do Arka, zadzwonisz do niego?
-Spoko, to do zobaczenia o 14.
-Pa
Moje zadanie nie było trudne, wybrałam numer Arka i po czterech sygnałach usłyszałam jego głos.
-Co tam?
-Chciałyśmy z Alicją zaprosić cię na pizze, co ty na to?
-Chętnie, a o której to?
-O 14, ale jak chcesz to możesz najpierw wpaść do mnie.
-Spoko, to będę tak wpół do.
-Pa.
Miałam jeszcze godzinę, więc poszłam na górę i z szafy wygrzebałam to:
Przebrałam się i zeszłam na dół. Napisałam rodzicom kartkę gdzie jestem (pewnie i tak nie przeczytają), dosypałam karmę psu i usiadłam w salonie, czekając na Arka.
___________________________________________________________________________________
Oto pierwszy rozdział. Jak wam się podoba? Proszę o szczerą opinie, jeśli jest coś co wam się nie spodobało-mówcie. Postaram się to zmienić, nikt przecież nie jest doskonały ;) Następny ukaże się za kilka dni.~Nika
Czytasz=komentujesz=motywujesz
sobota, 25 października 2014
Witam!
Cześć! :)
Witam was na moim nowym blogu :) Dotyczyć będzie nastoletniej miłość, ale nie myślcie, że to zwykła naciągana miłosna historyjka jakich wiele. Pojawi się też wiele wątków o przyjaźni i rodzinie. Zapraszam do czytania. Niedługo pojawi się pierwszy rozdział~Nika
Witam was na moim nowym blogu :) Dotyczyć będzie nastoletniej miłość, ale nie myślcie, że to zwykła naciągana miłosna historyjka jakich wiele. Pojawi się też wiele wątków o przyjaźni i rodzinie. Zapraszam do czytania. Niedługo pojawi się pierwszy rozdział~Nika
Subskrybuj:
Posty (Atom)









