wtorek, 23 grudnia 2014

Rozdział XI

Wczoraj Antonina zbombardowała nas informacją o swojej ciąży. Z początku wywołało to w nas wszystkich ogromne zaskoczenia, tata zachłysnął się winem i wypluł je na nowy obrus, mama nerwowo zacisnęła palce i podeszła do taty, w osłupieniu pociągnęła obrus i wywaliła wszystkie talerze. Tośka poleciała do kuchni po zmiotkę, wstając zahaczyła o garnek z sosem do spaghetti, Arek poszedł jej pomóc i zepchnął miski z galaretką, a te upadły i roztrzaskały się w drobny mak. Na koniec cała czwórka poszła do salonu i zaczęli wreszcie cieszyć się z wnuka. Wszystko dobrze się skończyło, no prawie. Ja oczywiście musiałam ogarnąć ten rozgardiasz, po tym ciężkim wysiłku (zrzuciłam z 5 kilo) padłam na łóżko. Dziś rano wstałam tak zmęczona, że czułam jakby moje powieki były zrobione z żelaza. Mam się jeszcze spotkać z Dominikiem, będę musiała nałożyć 2 tony pudru żeby zakryć te worki. Zwlokłam się na dół. Może chociaż śniadanie mi przygotowali.
Zjadłam szybko śniadanko i poszłam się ubrać. W mojej szafie jak zwykle panował rozgardiasz, więc znalezienie stroju troszkę mi zajęło. W końcu wybrałam to:
Chciałam się spodobać Dominikowi, to będzie nasza pierwsza prawdziwa randka. Bardzo się stresuje. Zresztą nie tylko ja. Tośka wybiera się dziś z Artim do restauracji, gdzie spotkają się z jego rodzicami. Im też sprzedadzą tego gorącego newsa. Chodziła tak podenerwowana, że ze strachu o moją przyszłą siostrzenice albo przyszłego siostrzeńca pomogłam jej wybrać coś eleganckiego. Po długiej naradzie wybrałyśmy prostą elegancką sukienkę i do tego nałożyłyśmy delikatny makijaż.
Tosia wyglądała zjawiskowo. O 15 wypchnęłam ich z domu i sama ruszyłam w stronę parku. Usiadłam na ławce i czekałam na Dominika. Pojawił się wreszcie na horyzoncie, był ubrany w koszulę w kratę i jeansy.
-Cześć piękna-objął mnie w pasie i cmoknął w policzek.
-Witaj przystojniaku, gdzie idziemy?
-To niespodzianka-Dominik kazał mi zamknąć oczy i prowadził mnie za rękę. Po dotarciu na miejsce moim oczom ukazał się ten wspaniały widok:-Tu jest pięknie. Jak znalazłeś to miejsce.
-Jak byłem mały, dziadek mnie tu zabierał i siedzieliśmy tu sobie razem. Po jego śmierci też często Przychodziłem żeby pomyśleć.
-Pewnie opowiadasz to wszystkim dziewczynom które tu przyprowadzasz.-Dominik odwrócił twarz w moją stronę i spojrzał na mnie tymi swoimi niebieskimi głębokimi oczami.
-Może nie uwierzysz, ale jesteś pierwszą dziewczyną, którą tu zabrałem i to nie tylko dlatego, że jestem tu tak krótko-w jego oczach zatańczyły wesołe iskierki
-Czyli przyprowadziłeś mnie tutaj żeby zobaczyć jak dziewczyny reagują na to urokliwe miejsce.
-Nie, przyprowadziłem cię tu, bo cię kocham-zawiał gwałtowny wiatr i rozwiał płatki z drzewa. Dominik wyglądał cudnie przy takiej scenerii.
-Ja też cię kocham-przytuliłam się do jego umięśnionej piersi.-dziękuje, że jesteś.

___________________________________________________________________________________
Na początku chciałam wam podziękować za 818 wyświetleń! Kocham was miśki <3 Z okazji świąt życzę wam Wesołych, rodzinnych świąt :* Jako prezent serwuje wam kolejny rozdział. Pozdrawiam~Nika

3 komentarze:

  1. Achh Dominik *U* Jak ja go uwielbiam. Pisz szybko next

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten rozdział jest extra ♥ A Dominik taki kochany i słodki ^.* czekam kochana na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twojego bloga czytam od niedawna, ale bardzo mi się podoba *U* Dominik <3 Kocham go :* Jeśli chcesz wpadnij na mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń