Dominik mieszkał w domu na przedmieściach. Tak jak się spodziewałam jego rodziców nie było w domu.
-Hej zapraszam do środka.
-Jesteśmy sami?
-Tak, mama w pracy, a tata na spotkaniu z fanami. Chodź do kuchni, mam dla ciebie niespodziankę.
W kuchni czekał na mnie pięknie udekorowany stół, bukiet kwiatów i piękny srebrny naszyjnik z serduszkiem.
-Ojej to jest piękne. Dziękuje, ale wiesz, że nie musiałeś.
-Dla ciebie wszystko. Jeszcze raz przepraszam za mój wybuch zazdrości. Po prostu wiem, że ten Arek coś do ciebie czuję i nie mogę na to patrzeć jak on cię bezczelnie obejmuję.-zarzuciłam mu ręce na szyję i wyszeptałam do ucha:
-Tylko, że ja kocham tylko ciebie i nie obchodzi mnie żaden Arek.-Domin przytulił mnie do siebie i pocałował.

-Siadaj mam dla ciebie moje popisowe danie.
-Wodę na herbatę?
-Śmieszne, ale nie, to skromne, ale smaczne spaghetti.-Podał mi jak to nazwał popisowe danie
-Jest wyśmienite. Nie wiedziałam, że umiesz gotować. Musisz mnie tego nauczyć.
-Chętnie pokażę ci jak to się robi.
-Okey, zgłoszę się niedługo na prywatną lekcję.
Spędziłam z nim cudowny dzień i od razu zapomnieliśmy o wczorajszym incydencie. Moich rodziców jeszcze nie było w domu, co troszkę zepsuło mi humor. Wiem, że dzięki ich ciężkiej pracy mamy ten dom i te wszystkie rzeczy, ale czasami wolałabym wrócić do mojego starego, małego pokoiku kiedy rodzice wracali przed 18 i zawsze ze mną siedzieli. Zuza dość tego! Przestań narzekać. Zrobię rodzicom kolację żeby było im milej jak wrócą. Przygotowałam spaghetti według przepisu Dominika. Mama wróciła o 20.00, więc podałam jej parujący talerz ze spaghetti. Moja rodzicielka skomplementowała danie i zaczęła wychwalać Dominika pod niebiosa za to, że zachęcił mnie do gotowania.
-Kochanie koniecznie musisz zaprosić do nas tego uroczego chłopca.
-Tak żeby was spotkał?
-No oczywiście, przecież nie będziecie sami siedzieć-mama jest bardzo przewrażliwiona na punkcie siedzenia samotnie z chłopakiem.
-No to on będzie musiał przyjść po północy. A właściwie dlaczego jesteś tak wcześnie?-mama wyprostowała się jak struna.
-Wiesz córeczko ostatnio mamy dużo kontroli i zabiegi są zredukowane do minimum.
-Czy to znaczy, że cię zwolnią?
-Nie Zuzuś. Po prostu ostatnio jeden lekarz miał wypadek przy pracy i wszystko sprawdzają. To przejściowe, ale nie masz się czym martwić.
-Daj talerz, pozmywam.
-Nie rób sobie kłopotu, ja to zrobię, a ty idź odpocząć.
-Mamuś, to ty jesteś zmęczona, ja siedziałam cały dzień leniąc się w domu. Idź się połóż, a ja tu posprzątam.-mama po długich namowach dała się przekonać i poszła na górę.
Ze zmywaniem uwinęłam się w 10 minut, nie wiedziałam czym wypełnić ten wolny czas. Nie wiedzieć czemu zrobiło mi się strasznie ciężko na sercu. Zadzwoniłam do Tosi.
-Halo?
-Cześć Tosiu.
-Zuza coś się stało?-no tak wszystkowiedząca Tośka zawsze wiedziała, kiedy jest coś nie tak.-Zuzanno, mów natychmiast co się stało.
-Nic, po prostu zrobiło mi się smutno i chciałam sobie pogadać.
-Zuzka wiesz, że zawsze chętnie cię wysłucham, ale teraz nie mam czasu.
-Rozumiem, twój głos i tak mi pomógł. Kocham cię Antonino.
-Ja ciebie też Zuzanno.-wcisnęłam czerwoną słuchawkę i ułożyłam się wygodnie na kanapie. Wrażenia całego dnia, same ukołysały mnie do snu.
__________________________________________________________________________________
Z małym opóźnieniem dodaje następny rozdział :) Czytajcie, oceniajcie, komentujcie :**~Nika
Jej *U* rozdział cudowny ♡♥♡♥♡♥♡
OdpowiedzUsuńCudeńko *U*
OdpowiedzUsuńTo jest najlepszy blog jaki czytalam !!! :):):):)
OdpowiedzUsuń