Czytasz=komentujesz=motywujesz
_________________________________________________________________________________
Jakimś cudem obudziłam się na kanapie w salonie, ledwo otworzyłam zaspane powieki zauważyłam mamę.
-Mama? Co ty tu robisz?
-Dostałam urlop całe 7 dni.
-Naprawdę?-prawie spadłam z kanapy, Rzadko się zdarza żeby mama była o tej godzinie w domu.
-Tak kochanie. Jak tata dostanie wolne to gdzieś wyjedziemy.
-Wspaniale-przeprosiłam mamę i poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic (Dorcia już mnie umyła... językiem)
Zeszłam na dół, a tam czekało na mnie śniadanko. Jak wspaniale, tak rzadko ktoś mi robi taką maleńką przyjemność, że zapomniałam jak to jest. Kiedyś zawsze jadaliśmy wspólnie, ale rodzice zaczęli być coraz lepsi w swoim fachu i wyszło jak wyszło.
-Mmm, co przygotowałaś?
-Tu masz jogurt z owocami, a jak będziesz jeszcze chciała to zrobiłam kanapki.
-Mmm pycha.
-Kochanie masz dzisiaj czas? Może poszłybyśmy na zakupy, upiekłybyśmy ciasteczka tak jak dawniej.-mama złapała mnie za rękę i przykryła swoją.-Wiem, że spędzam z tb mało czasu i chciałabym to nadrobić, więc to ty na to?
-Jasne mamuś, chętnie spędzę z tobą cały dzisiejszy dzień.
-A nie miałaś na dziś planów?
-Miałam takie drobne spotkanko, ale da się je przełożyć.
-Na pewno?
-Mamuś, ty jesteś ważniejsza od jakiegoś tam spotkania.-Zjadłam i podziękowałam za śniadanie. Poszłam do pokoju i wysłałam sms do Dominika:
Cześć, niestety nie mogę się dziś z tobą spotkać. Może innym razem. Przepraszam Zuza.
Po minucie dostałam odpowiedź:
Spoko, a co ci wypadło? Jeśli można wiedzieć.
Miałam wymyślić jakieś drobne kłamstewko, ale postanowiłam być szczera:
Moja mama dużo pracuję, a dziś wzięła sobie wolne i chcę z nią spędzić trochę czasu.
Odpowiedź przyszła dopiero po 10 minutach:
Wiesz myślałam, że jesteś inna. Jak chciałaś mnie zbyć to trzeba było powiedzieć wprost albo wymyślić lepsze kłamstwo.
Troszkę się zdenerwowałam. Jak on śmiał mnie oceniać i mówić że kłamię, nawet mnie nie zna!
Nie zachowuj się jakbyś znał mnie całe życie! Powiedziałam ci prawdę, ale skoro twierdzisz, że kłamie to lepiej, że nie doszło do naszego spotkania.
Wzburzona zaczęłam przekopywać szafę i w końcu wybrałam to:
Po szybkiej wizycie w toalecie, zeszłam na dól do mamy.
-Idziemy?
-Jasne, najpierw pójdziemy na małe zakupy, a później wstąpimy do supermarketu po produkty na muffiny.
Jadą samochodem krzyczałyśmy w niebo głosy, śpiewając przeboje z młodości mamy. Zawsze tak robiłyśmy, taka mała tradycja.
Jak zwykle świetnie bawiłam się mamą na zakupach, weszłyśmy do croppa i paru innych sklepów. Na końcu naszego małego, zakupowego szaleństwa, obładowane ciężkimi torbami weszłyśmy do supermarketu. W środku spotkałyśmy Dominika, sądząc po jego minie było mu strasznie głupio, że rano mi nie uwierzył, patrzył na mnie błagalnym, przepraszającym wzrokiem. Ja nie zwróciłam na niego najmniejszej uwagi.


fajny :)
OdpowiedzUsuńKochanie przepraszam, że tak długo nie komentowałam ale mam tyle spraw na głowie....
OdpowiedzUsuńRozdział fajny *.*
Postać Dominika jest .... jakby to opisać ... nie umiem opisać tego słowami :)
Gratuluje też prawie 500 wejść ;3
Oby tak dalej ~.~